W Rzymie cezarów swoboda seksualna zarezerwowana była dla mężczyzn. Owidiusz przyznał kobiecie prawo do erotycznej przyjemności i zapłacił za to wygnaniem – opowiada Alfonso Cuatrecasas, znawca starożytności.
La Vanguardia: W jaki sposób Rzymianie uwodzili swoje kobiety?
Alfonso Cuatrecasas (znawca starożytości): W pierwszych wiekach w ogóle ich nie uwodzili. Po prostu z nimi spółkowali, to wszystko. Z niewolnicami, konkubinami, służącymi…
A z żonami?
Wychodząc za mąż kobieta przestawała być własnością ojca i przechodziła pod władzę męża. Jej zadaniem nie było nawet sprawianie przyjemności, miała jedynie rodzić dzieci. Dopiero potem to się zmieniło: po długim okresie ucisku rzymskie kobiety stały się bardziej wyzwolone.
Jak do tego doszło?
Około I wieku p.n.e. uproszczono procedury rozwodowe. Zwiększył się też dostęp do literatury erotycznej. Kobiety mogły oglądać publiczne przedstawienia.
I co z tego?
To właśnie tam kobiety mogły poznawać mężczyzn. „Przychodzą, aby oglądać, ale przede wszystkim po to, aby je oglądano” – pisał Owidiusz. Kobiety stały się bardziej rozwiązłe, ku zgorszeniu cesarza Augusta…
A co takiego nie podobało się Augustowi?
Uważał takie zachowanie za bezwstydne, chciał by społeczeństwo powróciło do dawnej moralności, dlatego zesłał Owidiusza na wygnanie na wybrzeże Morza Czarnego. I tam biedak umarł.
Jakież przestępstwo mógł popełnić poeta Owidiusz?
Opublikował „Sztukę kochania”, w której doradzał mężczyznom, jak mogą zdobyć i zadowolić kochankę… a kobietom – jak uwodzić mężczyzn.
Czy dziś moglibyśmy skorzystać z jego rad?
„Jeśli twoja żona odkryje twą niewierność, uparcie zaprzeczaj – radził Owidiusz. – Od twego penisa zależy, czy ci uwierzy. Twoja namiętność będzie dowodem, że nie wyczerpałeś swoich sił z inną”.
Warto to sobie zapamiętać.
Brzmi jak kącik porad w czasopiśmie. Owidiusz był jednak rewolucjonistą: „Nie lubię, gdy miłość nie prowadzi do wspólnego orgazmu – twierdził. – Podoba mi się, gdy kobieta krzykiem oznajmia swą rozkosz i gdy prosi, bym nie śpieszył zanadto i na nią zaczekał”. Owidiusz nawoływał do tego, by sprawiać rozkosz kobiecie. Pouczał mężczyzn, jak doprowadzić kobietę do orgazmu. Dziś wydaje się to naturalne, ale w owych czasach Owidiusz przypłacił to życiem, jak mogliśmy się przekonać.
Czy to znaczy, że August nie lubił seksu?
Lubił deflorować dziewice, jego żona nawet wyszukiwała je dla niego… August jednak obawiał się, że apologia rozkoszy Owidiusza – będąc przeciwieństwem małżeńskiej rutyny – doprowadzi do licznych zdrad małżeńskich, a to zdestabilizuje społeczeństwo.
Czy w Rzymie często zdarzały się zdrady małżeńskie?
Juliusz Cezar sypiał z Mucją, żoną Pompejusza i z Tertullą, żoną Krassusa, i wcale nie stracił z tego powodu ich przyjaźni.
Który z rzymskich cesarzy był najbardziej uzależniony od seksu?
Tyberiusz ustanowił specjalny urząd „od rozkoszy”. Kaligula sypiał ze swoją siostrą, a kiedyś podczas ceremonii zaślubin zgwałcił zarówno pannę młodą jak i pana młodego. Neron uwielbiał orgie; kiedyś kazał wykastrować jednego z uczestników, ubrał go w kobiece szaty i się z nim ożenił. Klaudiusz był uzależniony od kobiet świadczących profesjonalne usługi seksualne, a jego żona, Messalina, stanęła do zawodów z najlepszą prostytutką w Rzymie i wygrała!
Czy ta sytuacja doprowadziła do zaniku prostytucji w Rzymie?
Ależ skąd! Prostytucja istniała tam zawsze, od samego początku. Założycieli Rzymu, Romulusa i Remusa, wykarmiła ponoć wilczyca, „lupa” – tym słowem określano również nierządnice.
Czy ówczesna prostytucja różniła się od dzisiejszej?
Nie. Była tolerowana. Rzymianie mieli do swej dyspozycji burdele, prostytutki uliczne i nierządnice świadczące okazjonalne usługi. To właśnie od ulicznic pochodzi termin „prostytutka” – „pro stare” oznaczało „wystawiać się na widok publiczny”. W tym sensie jesteśmy prawdziwymi dziećmi Rzymu. W niektórych językach termin oznaczający cudzołóstwo (po angielsku „fornication”, po hiszpańsku „fornicación”) pochodzi od nazwy miejsca, gdzie zwykle urzędowały prostytutki: pod „fornices” czyli pod łukami, w podcieniach.
Czy od tego czasu poczyniliśmy jakieś postępy?
Owszem, jeśli chodzi o akceptację homoseksualizmu. W owych czasach Rzymianin mógł wyładować swoją energię w stosunku z młodzieńcem – robił to, na przykład, Juliusz Cezar – i nie było to wcale źle widziane… pod warunkiem, że był on biseksualny i to on był stroną aktywną.
A jeśli był biernym partnerem?
Traktowano to jako coś poniżającego: można było uprawiać seks analny, penetrować innego mężczyznę i pozostać szanowanym obywatelem, ale jeśli samemu było się obiektem takich praktyk, to było bardzo źle widziane. „Zachowanie czystości” w przypadku mężczyzny oznaczało, że nigdy nie był obiektem seksu analnego.
Jakie jeszcze praktyki były piętnowane?
Seks oralny był bardzo źle widziany i to zarówno kiedy obiektem był mężczyzna, jak i kobieta. W czasach, gdy kobieta była w pełni poddana mężczyźnie, mineta była nie do przyjęcia; przyjemność kobiety nie miała żadnego znaczenia. Mówiło się nawet, że seks oralny powoduje przerost łechtaczki.
Kto jeszcze, poza wielkim poetą Owidiuszem, pisał w starożytnym Rzymie o miłości i seksie?
Lukrecjusz, Horacy, Katullus, Propercjusz, Seneka, Marcjalis, Cyceron, Tacyt, Plutarch… wielcy mistrzowie pióra. Zgryźliwy Juwenalis wyraża zdziwienie na wieść, że jego przyjaciel ma zamiar się żenić, „choć ma sznur, by się powiesić, wysokie okna, by z nich wyskoczyć i mosty, by się z nich rzucić!”.
A który tekst wydaje się panu najbardziej pikantny?
Auzoniusz opisuje pornograficzną wręcz scenę defloracji, Propercjusz chwali się swoim miłosnym wigorem („Chcę kochanki, która sprawi, że padnę wyczerpany, a jeśli jedna nie podoła, niech będą dwie”.) Marcjalis naśmiewa się z szerokości pochwy pewnej niewiasty, Apulejusz opisuje kopulację w rozmaitych pozycjach, a Petroniusz namawia do wejścia do ogródka Kupidyna, aby zanurzyć w nim swój tyrs.
A cóż to jest tyrs?
To laska Bachusa, w tym przypadku alegoria penisa. Ogródkiem jest oczywiście żeńska pochwa.
Jak jeszcze nazywano ją po łacinie?
Cunnus, vulva, specus (czyli jaskinia), inguinis fossas, media puella, hortus veneris…
A penis?
Penis, mentula, virilia, nervus, verpa, columna, pipinna (w odniesieniu do małego penisa), cauda (czyli ogon), fascinum… Fallus był otaczany w Rzymie czcią religijną.
Dlaczego?
Był symbolem sił witalnych, talizmanem chroniącym od złego, miał przynosić szczęście i płodność. Umieszczano go przy drzwiach domów i w bramach miast, drewniane i kamienne fallusy ustawiano w patiach i ogrodach… Miał też swoje własne bóstwo opiekuńcze: bożka Priapa, przedstawianego zawsze z ogromnym penisem w stanie erekcji.
Dodaj komentarz