Po 16-godzinnej debacie argentyński parlament zrównał małżeństwa dwu- i jednopłciowe. Argentyna stała się więc dziesiątym państwem na świecie i pierwszym w Ameryce Łacińskiej, gdzie gejom i lesbijkom wolno się żenić.
Na nic zdały protesty biskupów, manifestacja 60 tys. osób przeciwnych homoseksualnym małżeństwom i różańce odmawiane w intencji polityków. O czwartej nad ranem w nocy ze środy na czwartek wielobarwny tłum zwolenników jednopłciowych związków, zgromadzony – mimo temperatury bliskiej zeru stopni – przed parlamentem w Buenos Aires zaczął nagle tańczyć i śpiewać.
W miasto ruszyły dziesiątki samochodów ozdobionych argentyńskimi i tęczowymi flagami, których kierowcy wybijali klaksonami triumfalne rytmy. Chwilę wcześniej Senat przyjął reformę kodeksu cywilnego znoszącą jakiekolwiek odwołania do płci w artykułach dotyczących małżeństwa.
Gdy na umieszczonym przed parlamentem telebimie pojawił się wreszcie wynik głosowania – 33 głosy za i 27 przeciw – Piotrek czule przytulił się do Martina. A ten zaczął krzyczeć: – Pobierzemy się! pobierzemy się!
32-letni grafik z Łodzi od trzech lat jest w związku z argentyńskim fotografem. Piotrek formalnie jest jedynie turystą i co 90 dni musi na chwilę wyjeżdżać z kraju. Za każdym razem tłumaczy pogranicznikom, co mu się tak bardzo w ich kraju podoba, że spędza w nim tak wiele czasu.
Ci czasem mu nie wierzą i Piotrek musi próbować szczęścia na innym przejściu albo przemykać się przez zieloną granicę. – Teraz pobierzemy się i będę mógł się ubiegać o normalne pobyt i pracę – cieszy się Piotrek.
Na legalizacji gejowskich małżeństw bardzo zależało prezydent Argentyny Cristinie Kirchner. A także jej mężowi i byłemu prezydentowi Nestorowi, który – marząc o kolejnej prezydenturze – za wszelką cenę chce odzyskać zszarganą aferami korupcyjnymi popularność.
- Przed przyszłorocznymi wyborami chce pokazać że wciąż jest liderem i nie boi się nawet konfrontacji z Kościołem – uważa politolog Carlos Germano. I on, i wielu innych komentatorów uważa, że prawa mniejszości seksualnych były dla Kirchnerów pretekstem do wywołania politycznej batalii, która odciągnie uwagę Argentyńczyków od inflacji, rosnącego ubóstwa i innych kłopotów kraju.
Dlatego reforma przeszła w ekspresowym tempie i w zakresie daleko wykraczającym poza postulaty środowisk gejowskich, które do niedawna domagały się jedynie legalizacji związków partnerskich, a nie pełnoprawnych małżeństw. Co więcej, zdaniem wielu, reforma jest prawnym bublem, bo daje małżeństwom homoseksualnym większe prawa niż związkom heteroseksualnym.
W małżeństwie dwupłciowym kobieta nie może np. przekazać swego nazwiska dziecku – w związku homoseksualnym będzie to możliwe. Para heteroseksualna musi pozostawać w związku trzy lata, by starać się o adopcję – geje i lesbijki będą mogli to robić już w dniu ślubu.
W małżeństwie heteroseksualnym mężczyzna nie ma też praktycznie szans na opiekę nad małym dzieckiem w przypadku rozwodu. W parze gejowskiej któryś z partnerów na pewno ją dostanie.
Debata w Senacie była wyjątkowo ostra. Były wyzwiska, krzyki i płacz. Podzieliły się wszystkie partie i frakcje. Przeciwników reformy wyzywano od nazistów, cytowano Marksa i Shakespeare’a, a Kościołowi wypominano inkwizycję i wspieranie krwawej dyktatury wojskowej.
- Niech biskupi zajmą się pedofilami w sutannach, a nie mówią jak ludzie mają się kochać – grzmiał prorządowy senator Miguel Pichetto, a tłum przed parlamentem bił mu brawo.
Źródło: Gazeta Wyborcza