Jak długo trzeba będzie czekać na usunięcie homofobicznych graffiti z centrum Warszawy? Pojawiły się w nocy przed EuroPride, policjanci złapali ich twórców na gorącym uczynku. Jednak na zamalowanie „zakazów pedałowania” na razie się nie zanosi.
Grafika przypomina drogowe znaki zakazu: w czerwonej przekreślonej obwódce dwóch mężczyzn w niedwuznacznej pozycji. I hasło: „Zakaz pedałowania”. Znaczek szczególnie upodobały sobie prawicowo-nacjonalistyczne organizacje – NOP, ONR. Na Marszu Grunwaldzkim (kontrmanifestacji dla EuroPride) wielkie transparenty z „zakazem” nieśli sympatycy Młodzieży Wszechpolskiej. Natomiast w nocy przed EuroPride kilku mężczyzn postanowiło tymi znakami „udekorować” Marszałkowską od pl. Unii Lubelskiej do pl. Konstytucji – trasę, którą miała przejść parada mniejszości seksualnych. Mieli pecha – tam akurat są kamery monitoringu miejskiego. Na filmie widać, jak jeden chłopak przykłada szablon do ściany, drugi chwyta za sprej. Po chwili idą dalej. I tak co kilkanaście metrów do czasu przyjazdu policjantów.
Od tego czasu minęły dwa tygodnie, ale graffiti zostało. Dwa „zakazy pedałowania” widnieją m.in. na ścianie domu przy pl. Zbawiciela 2. – Co w tym wulgarnego? To już w tym kraju nie można wyrazić krytycznego poglądu w stosunku do gejów?! – oburza się młody przechodzący chłopak zapytany o to, co z tym teraz zrobić.
Więcej na stronach gazeta.pl:
Wandale złapani, ale kto usunie „zakaz pedałowania”?
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Dodaj komentarz