Arkadiusz Onyszko nie może znaleźć pracy na Zachodzie ze względu na swoje homofobiczne poglądy. Dlatego wraca do kraju. Chce go Odra – informuje „Przegląd Sportowy”.
Onyszko ostatnią dekadę spędził w Danii, ostatnio w Midtyjlland. Wyrzucono go stamtąd za poglądy, które przedstawił w kontrowersyjnej książce „Fucking Polak”. 36-letni golkiper wyznał, że jest przeciwnikiem homoseksualizmu. Z tego samego ponoć powodu kilka dni temu nie doszły do skutku jego testy w Plymouth.
- Te testy to była jakaś kpina. Przyjechałem tam, a nawet nikt nie czekał na mnie na lotnisku. Przespałem się w hotelu i następnego dnia wróciłem do Danii. Nie odbyłem nawet jednego treningu z drużyną. Okazało się, że komuś ważnemu w klubie nie spodobały się moje poglądy, które wyraziłem w książce. Jakiś gej, który ma duże wpływy w klubie, powiedział, iż nie mogę tam grać – opowiada nam Onyszko. Polski bramkarz napisał w autobiografii ?Fucking Polak”, że jest przeciwnikiem homoseksualistów.
- Jestem w szoku, ręce mi opadły. Jeśli ktoś jest w klubie piłkarskim oceniany przez pryzmat poglądów, a nie umiejętności, to chyba czas umierać. Zadzwonił mój menedżer i powiedział, że z transferu nici. Nieoficjalnie dowiedział się od jednego z działaczy Plymouth, iż zostali zmuszeni do rezygnacji ze mnie. Jeden z miejscowych wpływowych gejów, polityk lub sponsor klubu, miał naciskać, aby mnie nie zatrudniać – powiedział Onyszko dla „Super Expressu”.
Jak dodał z kolei w rozmowie z „PS”, na zachodzie jest teraz dyskryminowany. – Wygląda na to, że geje rządzą światem. Na Zachodzie jestem chyba spalony. Muszę chyba trafić do katolickiego kraju.
Jak widać Onyszko doznał na własnej skórze co to znaczy dyskryminacja i wygląda na wielce zdziwionego. Szkoda tylko, że nie potrafi wyciągnąć z tego konstruktywnych wniosków i czuje się teraz strasznie pokrzywdzony. Polakowi chyba nie mieści się w głowie, że za homofobiczne ponosi się jednak konsekwencje. Przynajmniej na Zachodzie.
W Danii nikt nie kwestionował jego klasy sportowej. Polak miał kłopoty z innego powodu. W zeszłym roku najpierw został wyrzucony przez Odense, gdy został oskarżony (a potem skazany) za pobicie żony. Następnie od drużyny odsunęło go Midtjylland. Kierownictwo tego klubu ucieszyłoby się bardzo, gdyby Polak znalazł sobie nowego pracodawcę. Ma nadal ważny kontrakt i Duńczycy, choć nie gra, muszą mu płacić.
Nie życzymy nikomu źle, ale mamy nadzieję, że Aradiusz Onyszko - homofob i do tego damski bokser, nie zagra jednak w polskich barwach. Żadna to chwała dla polskiej piłki nożnej. Każdy powinien odpowiadać za swoje czyny i wypowiedzi. Wkrótce okaże się czy nasze kluby są równie dojrzałe jak zachodnie.
(qc)