W grupie 100 facetów znajdzie się tylko trzech, którzy nie pomagali sobie ręką rozładować napięcia. Dlatego aż dziwne, że wciąż są w Polsce tacy, którzy boją się, że od masturbacji można oślepnąć albo dostać raka. Nie można.
MOŻNA SIĘ „WYSTRZELAĆ” Z NASIENIA – FAŁSZ
Na pewno spotkałeś się nieraz z przesądem, że facet ma do „wystrzelania” mniej więcej wiadro nasienia i że im częściej się masturbujesz w młodości, tym szybciej skończy ci się amunicja, a co najmniej stracisz płodność. Obawa o wyczerpanie zapasów ejakulatu jest równie uzasadniona, jak lęk, że skończy się np. ślina i im więcej będziesz pluł, tym szybciej umrzesz (bo bez śliny nie da się żyć). O płodność też się nie obawiaj.
- Spermatogeneza (proces powstawania plemników) polega na podziałach komórek macierzystych, odbywających się w jądrach. Komórki macierzyste nie ulegają przy tym wyczerpaniu. Jądra zdrowego mężczyzny mogą potencjalnie wytwarzać plemniki przez nieograniczoną ilość czasu, dopóki sprawne pozostają mechanizmy podziałowe – wyjaśnia dr Michał Lew-Starowicz.
Ziarnko prawdy w tym micie polega na tym, że jeśli np. w ciągu dnia masturbujesz się trzy razy, a wieczorem kochasz się z partnerką, to szanse zapłodnienia będą mniejsze, gdyż ilość plemników w ejakulacie ulega zmniejszeniu po kolejnym wytrysku z rzędu.
Jeżeli jednak chciałbyś potraktować ten sposób jako wygodną i przyjemną antykoncepcję – odradzamy. Do zapłodnienia wystarczy jeden (słownie: jeden!) plemnik.
KOBIETY NIE MASTURBUJĄ SIĘ – FAŁSZ
Jasne. I może jeszcze nie myślą?! Samodzielne sprawianie sobie przyjemności jest typowe dla wszystkich ludzi, niezależnie od płci. To prawda, że ulegają tej pokusie nieco rzadziej niż faceci, bo – według brytyjskich badań – tylko 74 proc. kobiet przyznaje się do autoerotycznych uniesień, jednak czy 74 proc. to naprawdę „tylko”? Naszym zdaniem to dużo. Z tym mitem związany jest (być może związkiem przyczynowo-skutkowym) inny mit, głoszący, że „robią to same ze sobą” tylko kobiety rozwiązłe i nimfomanki.
- To nieco złagodzona wersja poglądów z okresu, kiedy kobiety odczuwające przyjemność z seksu palono na stosie jako czarownice lub – później – wytykano palcami jako damy lekkich obyczajów – obrusza się dr Lew-Starowicz. – W rzeczywistości kobiety, które się masturbują, mają wyraźnie lepszą świadomość swojego ciała i fizjologii seksualnej oraz częściej doznają orgazmu podczas zbliżeń z partnerem. W Polsce do masturbacji przyznaje się zaledwie jedna czwarta kobiet.
Jeśli więc trafisz na taką kobietę, masz dwa powody do radości: po pierwsze, będzie lepszą kochanką, po drugie, tobie będzie łatwiej przy niej być dobrym kochankiem czy dobrą kochanką.
No i jakie pole do zabaw we dwoje!
MOŻNA SOBIE SKRZYWIĆ – FAŁSZ
Ten przesąd bierze się pewnie stąd, że większość penisów jest lekko odchylona w lewą stronę. Jednak w lewo odchylone są również penisy większości leworęcznych facetów, więc onanizm nie ma na to wpływu. – Wyraźne skrzywienie członka może być wrodzone, wynikać z chorób związanych z nadmiernym włóknieniem i kalcyfikacją tkanek albo powstać w następstwie urazu, najczęściej na skutek nieostrożności podczas stosunku, szczególnie w pozycji „na jeźdźca” – dodaje dr Lew-Starowicz. Powtarzamy to od lat – seks to nie corrida.
ONANIZM POMAGA ODETKAĆ ZAPCHANY NOS – PRAWDA
Trudno wprawdzie nazwać to zalecaną terapią, ale jeśli akurat zabraknie ci kropli do nosa…
Na łamach „Journal of Medical Hypothesisi” neurolog z Uniwersytetu Medycznego w Tabrizie (Iran) postawił hipotezę, że ejakulacja (wywołana w dowolny sposób) może przynieść ulgę w przypadku obrzęku śluzówki nosa. Wprawdzie hipoteza nie została jeszcze sprawdzona w testach klinicznych, jednak wielu ludzi cierpiących np. na katar sienny potwierdza, że faktycznie, po orgazmie oddycha im się lżej.
MASTURBUJĄ SIĘ TYLKO NASTOLATKI – FAŁSZ
Nie, nie tylko. Dorośli faceci, nawet będący w związku, czyli tacy, którzy mają wystarczającą ilość okazji do seksu, również zamykają się czasami w łazience.
- Częstość masturbacji jest statystycznie mniejsza w przypadku mężczyzn będących w związkach, którzy utrzymują regularną aktywność seksualną. Jednak w sytuacji braku partnera/partnerki lub częstości zbliżeń niezaspokajających potrzeb seksualnych masturbacja wśród dorosłych mężczyzn jest zjawiskiem typowym i zupełnie prawidłowym – uspokaja Michał Lew-Starowicz.
Co więcej, jak wynika z badań Roberta T. Michaela, autora książki „Sex in America: A Definitive Survey”, dorośli mężczyźni będący w stałych związkach masturbują się częściej niż single. Wizerunek samotnego, bladego i nieszczęśliwego onanisty należy zatem zrewidować i zastąpić szczęśliwym, spełnionym partnerem z wysokim libido.
ONANIZM TO GRZECH – FAŁSZ
Ta kwestia jest nieco drażliwa, gdyż dla osób niewierzących kwestia grzechu jest niezrozumiała, a dla wierzących – niedyskutowalna.
Seksuolodzy zaś są zdania, że wychowanie w atmosferze rygoryzmu obyczajowego i zahamowań z pewnością nie sprzyja powodzeniu w życiu seksualnym. Na szczęście stanowisko Kościoła ulega chyba w końcu złagodzeniu, bo – jak czytamy w Kongregacji Nauki Wiary – „Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną Tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i ciężko nieuporządkowanym.
Nie bardzo wiadomo, o co chodzi z tym nieuporządkowaniem, ale o grzechu już chyba nie ma mowy. Uff.
OD ONANIZMU MOŻNA OŚLEPNĄĆ – FAŁSZ
Dostać raka, mieć zaburzenia psychiczne, włosy między palcami, popaść w schizofrenię… Tego typu poglądy, choć na szczęście głoszone coraz rzadziej, zawdzięczamy krucjacie antymasturbacyjnej rozpętanej przez Simona Andre Tissota w XVIII wieku. Autor dzieła „Onanizm, czyli rozprawa o chorobach spowodowanych przez masturbację”, łączył masturbację z suchotami, epilepsją, reumatyzmem, ślepotą, obłędem i wieloma innymi przypadłościami wiodącymi do nieuchronnego zgonu miłośników „grzesznej rozkoszy”. Wszystkie te obawy zostały skutecznie (choć stopniowo i nie naraz) rozwiane przez medycynę.
Tissotowi zaś szczerze współczujemy, bo niewykluczone, że wierzył w to, o czym pisze.
POTEM MASZ KŁOPOTY W NORMALNYM SEKSIE – FAŁSZ
Wręcz przeciwnie: masturbacja, zwłaszcza w przypadku kobiet, pozwala poznać własne ciało i nauczyć się odruchów seksualnych, a więc poprawia jakość seksu.
Dr Lew-Starowicz zaznacza jednak, że „masturbacja może się wiązać z pewnymi trudnościami w seksie partnerskim, jeżeli powoduje powstanie nawyków, które pozostają trudne do odtworzenia podczas zbliżenia (np. przyzwyczajenie do silnej stymulacji przez ucisk członka albo do określonych reakcji kobiet oglądanych w filmach pornograficznych podczas masturbacji)”.
Co więcej, masturbacja ma mnóstwo innych zalet: przed stosunkiem jest skutecznym sposobem walki z przedwczesnym wytryskiem, może posłużyć jako środek nasenny, stymuluje układ odpornościowy i jest po prostu przyjemna.
Na koniec, pamiętaj, że badania wykazały, że seks z partnerem/partnerką jest o 400 proc. przyjemniejszy. Ale chyba nie potrzebujesz badań na potwierdzenie tej tezy?
Źródło: interia.pl