Skin Tight ? gdzie można zobaczyć przeróżne przebrania, od dobrze wszystkim znanych po rozpoznawalne tylko dla maniaków komiksów ? to jedna z imprez, na których homoseksualni, biseksualni i transseksualni fani komiksów mogą wyrazić swoje upodobania.
Przyćmione światło. Kameralne kąciki dla zakochanych. Umięśnieni barmani. Pulsująca, taneczna muzyka. Na pierwszy rzut oka tak mógłby wyglądać dowolny sobotni wieczór w którymkolwiek z gejowskich barów Nowego Jorku.
Ale oto widzimy w kącie Supermana flirtującego z niejakim Green Lantern. Na drugim końcu sali na parkiecie ekspresyjnie tańczy mężczyzna w obcisłym stroju Black Adama, wroga Kapitana Marvela. Tego wieczora przyszło tu mnóstwo panów, którzy wyglądają, jakby wyskoczyli prosto z komiksu. W pewnym sensie tak właśnie było.
Ta impreza to Skin Tight USA, która odbywa się okazjonalnie w Stonewall Inn w West Village i przyciąga stałą grupę fetyszystów (oraz ich fanów) lubujących się w szczególnych przebraniach. Niektórzy przywdziewają stroje herosów; inni ? zawodników wrestlingu. Liczba gości klubu waha się od 25 w normalny wieczór do 250 na najbardziej obleganych imprezach. Mocno uwydatniające muskulaturę kostiumy nie pozostawiają na ogół zbyt wiele miejsca dla wyobraźni.
? Zawsze fascynowały mnie ciała superbohaterów ? mówi 31-letni Matthew Levine, który współorganizował pierwszą taką zabawę w 2005 roku z 44-letnim Andrew Owenem i jako jeden z niewielu uczestników zgodził się podać swoje nazwisko. Dwaj panowie zaprzyjaźnili się, gdy pracowali odpowiednio jako grafik i webmaster strony Hard Comixxx, która zainicjowała cykl imprez Skin Tight, odbywających się niegdyś w barze Eagle w Chelsea. Levine jest wielkim fanem serii X-Men (gdzie występuje szereg homoseksualnych postaci) oraz Transformers (wśród których są raczej sami heteroseksualiści); komiksy czyta od ósmego roku życia. ? Gdy dorosłem ? przyznaje ? zdałem sobie sprawę: „Och, to dlatego tak podoba mi się grecki ideał męskości i muskulatury”.
Skin Tight ? gdzie można zobaczyć przeróżne przebrania, od popularnych (typu Spider-Mana) po rozpoznawalne tylko dla maniaków komiksów (Superboy z 1993 roku) ? to jedna z imprez, na których homoseksualni, biseksualni i transseksualni fani komiksów mogą wyrazić swoje upodobania. Ujawniają się, szumnie i dumnie, na blogach, w gronie przyjaciół, komiksach sieciowych i innych mediach, deklarując jednocześnie swą seksualną tożsamość i miłość do komiksów. Ale osoby, które chciały połączyć te dwa pozornie odrębne światy w jedność, jeszcze niedawno nie miały zbyt sprzyjających warunków do realizacji swej pasji.
„Dorastając w latach 80., nie wyobrażałem sobie homoseksualnych superbohaterów, ani nawet drugoplanowych postaci w komiksach ? napisał w e-mailu 37-letni Dan Avery, redaktor ?Next?, przewodnika dla gejów po życiu nocnym w Nowym Jorku. ? Pamiętam, że miałem wtedy dwie wielkie tajemnice: że jestem gejem i kocham komiksy. Trudno mi nawet powiedzieć, której z nich pilniej strzegłem”. Dziś Avery należy do grona gejów, którzy regularnie spotykają się, by dyskutować o najnowszych komiksach.
Tendencję do ukrywania się dobrze rozumie 43-letni Andy Mangels, który od 1988 roku jest moderatorem panelu „Geje w komiksach” na imprezie Comic-Con International w San Diego. W tym samym roku napisał on artykuł „Z szafy prosto do komiksu” dla „Amazing Heroes”, magazynu poświęconego branży komiksowej. Cytował w nim anonimowych homoseksualnych twórców komiksów. ? Wszyscy obawiali się, jak potraktowałoby ich środowisko ? mówi Mangels w wywiadzie telefonicznym.
Choć branża ma już za sobą okres histerii wywołanej przez książkę „Seduction of the Innocent” z 1954 roku autorstwa psychiatry Fredrica Werthama ? który dowodził związku między czytelnictwem komiksów a przestępczością nieletnich, dostrzegł w Batmanie i Robinie parę gejów, a Wonder Woman uznał za miłośniczkę sadomasochizmu ? prawdziwi homoseksualni bohaterowie pojawili się dość późno.
Mangels twierdzi, że pierwszym popularnym komiksem, w którym można było zobaczyć gejów, był numer 23 „Hulk Magazine” z 1980 roku; nie zostali oni jednak ukazani w pozytywnym świetle. W tej historii Bruce Banner, czyli alter ego Hulka, trafia do YMCA, gdzie usiłuje go zgwałcić dwóch homoseksualistów. Autor komiksu, Jim Shooter, tłumaczył, że scenę tę zainspirowały autentyczne incydenty, które przytrafiły się jemu i jego znajomemu.
Postaci gejów i lesbijek prezentowały się dużo lepiej w komiksach z „drugiego obiegu”, autorstwa pionierów (a zarazem homoseksualistów) takich jak Howard Cruse i Roberta Gregory. Ich obraz był też na ogół bardziej pozytywny w tak zwanych „niezależnych komiksach” z lat 80. ? mianem tym określano wszystkie tytuły niewydane przez DC Comics lub Marvel Entertainment. Nagrodzona Pulitzerem powieść Michaela Chabona „The Amazing Adventures of Kavalier & Clay” ukazuje zarówno paranoiczny lęk przed komiksami w latach 50., jak i zmagania bohatera, Sama Claya, z własnym homoseksualizmem. „W życiu ? moim życiu ? ważną rolę odgrywają postaci gejów; czy beletrystyka, która chce uchodzić za wiarygodną, może wobec tego od nich uciec?”, stwierdził Chabon w wywiadzie z 2007 roku dla washingtonpost.com.
Homoseksualni fani komiksu podają tak rozmaite powody zainteresowania tą formą sztuki, jak różne są przebrania herosów: od eskapizmu, przez atrakcyjność „seksownych facetów w rajtuzach” po przesłanie X-Menów ? „szukanie akceptacji w świecie, który boi się ciebie i nienawidzi wyłącznie za to, kim jesteś”.
Ważne są też fantazje o nadludzkiej sile. ? Myślę, że do niektórych młodych gejów przemawia to dużo silniej niż do przeciętnych dzieciaków w szkole, bo oni muszą stoczyć o jedną walkę więcej ? mówi Bob Schreck, biseksualista i redaktor komiksów, współtwórca „Green Lantern”, w którym pojawił się wątek przemocy wobec gejów. ? Heteroseksualny mięczak jest po prostu mięczakiem. Mięczak-gej ma za to poważny problem.
Dziś geje i lesbijki doczekali się już własnych ulubionych bohaterów. W 1992 roku niejaki Northstar (z komiksów Marvel) dokonał „coming-outu” , czemu towarzyszyło duże zainteresowanie mediów, w tym specjalny artykuł w „New York Timesie”. Ten kanadyjski heros ma obecnie chłopaka, Kyle?a. Do jego towarzyszy należą Wiccan i Hulkling, para gejów o nadnaturalnych mocach z „Young Avengers”. Została ona wymyślona przez Allana Heinberga, scenarzystę „Chirurgów”, który zdradza, że główny redaktor przyklasnął jego koncepcji, by wprowadzić homoseksualne postaci.
Dwie najsłynniejsze lesbijki w świecie komiksu, The Question i Batwoman, są bohaterkami tytułów DC Comics. Pierwsza z nich nazywa się naprawdę Renee Montoya i jest byłą detektyw z Gotham City. Znanej od 1956 roku Batwoman cztery lata temu nadano nową, lesbijską tożsamość, o czym również było głośno w mediach. W zeszłym roku została główną bohaterką cyklu „Detective Comics”. Fabuła, która ukazuje także wcześniejsze wydarzenia z jej życia, w tym zwolnienie z wojska za homoseksualizm, otrzymała w marcu nagrodę Media Award od organizacji GLAAD. DC Comics ogłosiło ostatnio, że Batwoman jeszcze w tym roku dostanie swą własną serię.
Najnowszym superherosem w komiksowej paradzie równości jest Shatterstar, który w zeszłorocznym wydaniu „X-Factor” uczcił pocałunkiem swoje ponowne spotkanie z innym herosem, Rictorem. Nie wszyscy byli tym zachwyceni. „Jako osoba, która wymyśliła, rozplanowała i napisała scenariusz pierwszych dwunastu odcinków historii Shatterstara dobrze wiem, że nie jest on gejem ? napisał na swoim forum internetowym Rob Liefeld. ? Nie mogę się doczekać, aż kiedyś to odkręcę. To jest mocno naciągane”.
Kiedy Shatterstar pojawił się po raz pierwszy w 1991 roku, nie miał w sobie nic ze stereotypowego geja, nosił bowiem kostium z ogromnymi ochraniaczami na ramiona i długie włosy. Superbohaterowie na ogół są jednak wspólną własnością autorów i ewoluują, gdy przechodzą z rąk do rąk. Peter David, który „ujawnił” orientację Shatterstara, wyjaśnił w wywiadzie dla comicbookresources.com, że w ten sposób chciał odpowiedzieć na pytania fanów, czy rozwinie aluzje dotyczące przeszłości bohatera. David pomyślał więc: „czemu nie?”.
Stworzenie „właściwego” typu postaci geja lub lesbijki nastręcza wielu trudności. Phil Jimenez, autor ilustracji do „X-Menów” oraz rysunków i scenariusza „Wonder Woman”, napisał w e-mailu: „To właśnie jest smutna prawda na temat każdego nowego bohatera, który ma reprezentować mniejszość: to prawie niemożliwe, by zdobył dużą popularność, ponieważ musi uosabiać cechy grupy, której członkowie nie zachowują się w identyczny sposób, nie postrzegają sami siebie tak samo, nie ubierają się jednakowo, i nie mają tych samych poglądów politycznych”.
Jimenez, który sam jest gejem, należy do grupy ponad 350 scenarzystów, rysowników i redaktorów przedstawionych na stronie Prism Comics, organizacji non-profit wspierającej rynek komiksów tworzonych przez gejów, lesbijki, biseksualistów i transseksualistów. Patty Jeres, która wespół z Davidem Stanleyem pełni rolę prezesa Prism, mówi: ? Z początku mieściliśmy się w małej budce w San Diego, która służyła głównie jako miejsce spotkań gejów, a dziś zajmujemy już trzy pawilony. Organizacja stara się pomagać fanom, zawodowym autorom komiksów oraz wszystkim, którzy chcą wejść do branży.
Swój profil na Prism Comics ma także dramatopisarz Roberto Aguirre-Sacasa, który tworzy też komiksy. Jego historie o Spider-Manie i Fantastycznej Czwórce mają w sobie pewną gejowską wrażliwość, ale nie poruszają bezpośrednio tematu homoseksualizmu. Ludzka Pochodnia cieszy się w nich ze zdobycia biletów na musical dla dzieci, a Niewidzialna Kobieta umawia się na babskie spotkanie z She-Hulk w gejowskim barze.
Czy w telewizji również pojawi się w pierwszy homoseksualny superbohater w głównej roli? Perry Moore, producent serii „Opowieści z Narnii”, ma nadzieję, że tak. ? Niezmiernie chciałbym, żeby postaci homoseksualistów było więcej we wszystkich mediach ? mówi Moore, który jest gejem.
Jako że nie udało mu się znaleźć interesującej fabuły, postanowił napisać własną. Jego dziełem jest „Hero” z 2007 roku, młodzieżowa powieść, której bohater Thom Creed zmaga się z kłopotami w szkole, odkrywa swą orientację seksualną i rodzące się nadnaturalne moce. W zeszłym roku prawa do książki kupił Showtime oraz Stan Lee, człowiek-legenda, który pomógł wypromować „Spider-Mana” i „Fantastyczną czwórkę”.
„Showtime w końcu się nie zdecydował, więc rozważamy teraz inne możliwości ? napisał Lee w e-mailu. ? Wkrótce będę mógł zdradzić więcej. Czuwajcie!”.
? „Hero” trafi w końcu na ekrany ? prognozuje Moore. ? Nie jestem pewien, kto, jak, i kiedy to umożliwi, ale podobnie jak w przypadku wszystkich superbohaterów, musimy w to wierzyć. Gdy już nam się uda, będzie to kolejny krok naprzód. I sporo ludzi pomyśli: „Cholera, już dawno ktoś powinien był to zrobić”.
Źródło: onet.pl






Dodaj komentarz