Rozruszać zasiedziałe środowisko gejów i lesbijek

Mirosława Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii
Chcemy przypomnieć, że istniejemy i że domagamy się praw, jakie przysługują obywatelom Polski i Europy – mówi Mirosława Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii, która organizuje w sobotę Wrocławski Marsz Równości.

 

Magda Piekarska: Skąd pomysł na zorganizowanie parady gejów i lesbijek we Wrocławiu?

Mirosława Makuchowska: – To nie będzie parada, bardziej marsz polityczny. A we Wrocławiu dlatego, że ma dobry PR – miasta otwartego, tolerancyjnego, wielokulturowego. Chcemy sprawdzić, ile ma on wspólnego z rzeczywistością. Ja jako wrocławianka widzę, że jeśli chodzi o działalność gejowsko-lesbijską, nie dzieje się tu zbyt dużo. Jest jedno koło naukowe na uniwersytecie, są tylko dwa kluby, a jak pojawiały się kolejne, to wkrótce potem były zamykane.

Może są tylko dwa, bo tyle ich wystarczy wrocławskim gejom i lesbijkom?

- Ale w innych dużych miastach, porównywalnych z Wrocławiem, jest ich pięć-sześć. Także w Krakowie, który jest uważany za bardzo konserwatywne miasto. Z Warszawą, gdzie takich miejsc jest o wiele więcej, jeszcze trudniej się porównywać.

Z czego to wynika?

- Nie wiem. Nie słyszałam o żadnych protestach przeciwko takiej działalności. Może wynika to z nieumiejętnego zarządzania takimi miejscami. Z drugiej strony sama nie jestem klubowiczką i trudno mi ocenić zapotrzebowanie na takie miejsca. Ale działając we wrocławskim oddziale Kampanii Przeciwko Homofobii, często spotykam się z ludźmi, którzy prywatnie nas popierają, jednak kiedy przychodzi do otwartego manifestowania tego poparcia, w imieniu instytucji, którą reprezentują, robią się ostrożni. Często kończy się na deklaracji: „Jestem za, ale…” i tu pada lista powodów, dla których tego „za” nie mogą otwarcie wyrazić. Tak naprawdę jest to homofobia podszyta lękiem. Efekt jest taki, że brakuje nam miejsc spotkań, niekoniecznie nocnych klubów. Takim przyjaznym miejscem stał się ostatnio Falanster przy ul. św. Antoniego. Z kolei inny klub, którego nazwy nie mogę wymienić, jest jak najbardziej gay friendly, ale tylko nieoficjalnie. Jego właściciele otwarcie się do tego nie przyznają, bo boją się etykietowania. Z tego wynika, że Wrocław to miasto niekoniecznie dla wszystkich.

Ten strach jest jedynym objawem homofobii w naszym mieście?

- Nie. Nie ma regionalnych badań na ten temat homofobii, ale wydaje mi się, że Wrocław nie odstaje pod tym względem od średniej krajowej. A w Polsce 18 proc. gejów i lesbijek doświadcza przemocy fizycznej, 80 proc. – psychicznej. Mój kolega został niedawno pobity na przystanku autobusowym w centrum miasta, bo wyglądał na geja, czyli odpowiadał stereotypowemu wizerunkowi takiego „przegiętego” homoseksualisty. Mnie samej strach nie powstrzymuje przed okazywaniem uczuć partnerce – jeśli mamy na to ochotę, trzymamy się za ręce, przytulamy i całujemy na ulicy. Kiedy byłam nastolatką, zdarzało się, że w takich sytuacjach słyszałam wyzwiska. Teraz mężczyźni raczej poprzestają na propozycjach, w ich przekonaniu niezwykle dowcipnych, w stylu: „Może się do was przyłączę?”. Ale my reprezentujemy tzw. kobiecy typ, więc można powiedzieć, że nas oszczędzają. Bardziej męskim w stylu koleżankom zdarzało się oberwać.

W sobotnim marszu ma wziąć udział 200 osób. Dlaczego tylko tyle?

- To będzie pierwszy marsz we Wrocławiu i dlatego nasze szacunki są ostrożne. Z doświadczenia wiem, że zwykle w takich premierowych inicjatywach bierze udział niewielka część środowiska. Gdyby na pl. Uniwersyteckim mieli się spotkać wszyscy geje i lesbijki z Dolnego Śląska, to zakładając, że mamy do czynienia z pięcioma procentami populacji, byłoby ich ponad 100 tys.

Dlaczego zatem większość zostanie w domach?

- Myślę, że to kwestia strachu – przed tym, że zobaczą ich znajomi z osiedla, koledzy zza biurka, ciotka, wujek, czy mama. Udział w marszu oznacza coming out, a nie każdy ma na to ochotę. Ten lęk dotyczy nie tylko gejów i lesbijek. Także zaprzyjaźnieni heteroseksualiści boją się, że ktoś, kto zobaczy relację z marszu w telewizji, może pomyśleć, że coś ich łączy z tym środowiskiem. Po drugie, wśród osób homoseksualnych świadomość obywatelska jest bardzo niewielka. Oczywiście, trudno być gejem czy lesbijką i nie zauważać, że w Polsce jest się obywatelem drugiej kategorii. Trzeba jednak jeszcze chcieć i próbować to zmienić.

Co próbujecie zmienić, maszerując przez miasto?

- Głównym hasłem jest zdobycie poparcie dla inicjatywy legalizacji związków partnerskich gejów i lesbijek. Grupa aktywistów naszego ruchu pracuje nad projektem takiej ustawy. Chodzi nam m.in. o prawo do wspólnego rozliczania podatkowego, o możliwość dziedziczenia po sobie majątku, korzystania z ubezpieczenia zdrowotnego partnera lub partnerki. Chcemy zacząć o tym rozmawiać i zachęcić rządzące partie polityczne do współpracy. Niestety wiemy już, że premier Donald Tusk nie jest tym zainteresowany. Wysłaliśmy do niego list, odpowiedział, że rząd nie będzie się tym zajmował w tej kadencji. Chcemy więc przypomnieć, że istniejemy i że domagamy się praw, jakie przysługują obywatelom Polski i Europy.

Marszem nie napiszecie nowej ustawy. Na jaki skutek liczycie?

- Po pierwsze, że przyłączą się do nas osoby heteroseksualne – że będą miały w sobie tyle odwagi, żeby przyjść na marsz, poznać nas, porozmawiać. I że ta inicjatywa ruszy zasiedziałe wrocławskie środowisko gejów i lesbijek. Chcielibyśmy powiedzieć też politykom: jesteśmy. I mamy nadzieję, że nas zauważą i spróbują zrozumieć. Byłby to pierwszy krok w kierunku dialogu.

Mirosława Makuchowska – wrocławianka, absolwentka socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Jest sekretarzem zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, pracuje we wrocławskim oddziale stowarzyszenia.

Rozmawiała Magda Piekarska
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


FRA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Walking Tour of Warsaw