O tym, czyja jest równość, dlaczego się jej boimy i czy lesbijka może uczyć w szkole katolickiej, na łamach „Gościa Niedzielnego” z min. Elżbietą Radziszewską rozmawia Agata Puścikowska.
Zdeklarowana lesbijka nie dostaje pracy w szkole katolickiej, z uwagi na swoje preferencje. Szkoła zostanie pozwana do sądu?
– Oczywiście nie! I właśnie nowa ustawa precyzuje takie sytuacje (wcześniej nie było to uregulowane). Szkoły katolickie czy wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami, i mają prawo odmówić pracy takiej osobie.
Brak możliwości zawierania homoseksualnych małżeństw jest dyskryminacją?
– Jak już mówiłam: tutaj decyduje konkretne państwo. A ustawodawstwo unijne nigdy nie będzie przymuszać do takich rozwiązań.
Mówmy o Polsce.
– W Polsce, przynajmniej w najbliższym czasie, przegłosowanie takiej ustawy jest niemożliwe. Swoją drogą, proszę zauważyć, środowiskom lewicowym udało się nam wmówić, że dyskryminacja związana jest z problemem aborcji czy związkami partnerskimi gejów i lesbijek lub adopcją dzieci przez pary homoseksualne. A to nieprawda. Każdy kraj te sprawy reguluje według własnego uznania. A obszarów dyskryminacji jest wiele.