Każdy ma prawo uważać, że spotykają go różne niemiłe sytuacje ze względu na jego inność, ale nie trafiają do mnie przypadki dyskryminowania homoseksualistów na przykład w miejscach pracy - mówi „Rz” Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.
Feministki zarzucają pani, że jest pani bardziej znana ze swych przekonań religijnych niż z walki o prawa kobiet.
Jasne, może w imię ? jak mawia jeden z jezuitów ? laickiego zamordyzmu mam przestać przyznawać się do wyznawanej wiary? One chciałyby, bym zajmowała się tym, co do mnie nie należy. Jeśli same walczą o edukację seksualną w szkołach, to niech idą z tym do minister edukacji.
Mogłaby je pani w tym poprzeć?
Ale to do mnie nie należy! Z równym powodzeniem mogłyby się zwracać do ministra obrony! Jest podział obowiązków w rządzie.
Ale pani jest nie tylko ministrem, ale i posłanką, politykiem.
Ja zajmuję się dyskryminacją i walką z nią.
(…)
Brak legalnej aborcji to ograniczanie praw człowieka ? tak twierdzą organizacje kobiece.
Nie widzę tu żadnej dyskryminacji, bo żaden ojciec dziecka nie ma prawa do wyrażenia zgody na usunięcie ciąży przez jego żonę czy partnerkę. Prawo aborcyjne jest równe dla wszystkich, nie ma żadnej dyskryminacji kobiet w tym względzie. Jeżeli feministki chcą walczyć o zmianę ustawy, to adresatem ich uwag jest minister zdrowia Ewa Kopacz, nie ja. Równie dobrze jak mnie mogłyby monitować ministra Zdrojewskiego czy Sikorskiego ? mamy w tej sprawie tyle samo do powiedzenia.
Pani jest zwolenniczką obowiązującej ustawy antyaborcyjnej.
Moje poglądy są w tej sprawie znane, wielokrotnie o tym mówiłam. Cenię zawarty kilkanaście lat temu kompromis w sprawie aborcji i nie chciałabym obowiązującej ustawy zmienić. Zresztą nie ma siły politycznej w Polsce zdolnej dokonać takiej zmiany.
(…)
Homoseksualiści są w Polsce dyskryminowani?
Bywa, że są, i jeśli tylko ktoś taki przypadek zgłosi, to zawsze podejmuję interwencję. Każdy ma prawo uważać, że spotykają go różne niemiłe sytuacje ze względu na jego inność, ale nie trafiają do mnie przypadki dyskryminowania homoseksualistów na przykład w miejscach pracy.
Jak przyjęłaby pani pomysł tropienia ewentualnych homoseksualistów?
Zapytałabym, czy taki tropiciel nie ma kłopotów ze zdrowiem (śmiech). Bo niby w jakim celu ktoś miałby wyszukiwać osoby o skłonnościach homoseksualnych?
Pani kolegę klubowego, Janusza Palikota, interesują pośladki Zbigniewa Ziobry i gotów jest zapłacić za dowody na homoseksualizm liderów PiS.
To bardzo źle świadczy o pośle Palikocie.
Może powinna się pani zainteresować jego stanem zdrowia?
Nie zajmuję się stanem zdrowia posła Palikota, ale wiemy, że on dość często coś rzuca w świat, a potem musi po pięć razy przepraszać. To specyfika posła Palikota. Ten typ tak ma.
Nie tylko ten. Swego czasu Kazimierz Kutz zajmował się w felietonie domniemanym romansem Kaczyńskiego i Ziobry.
Cóż, ludzie plotkują i plotkować będą, ale poszukiwanie tego typu informacji nie powinno mieć miejsca i Kazimierz Kutz nie powinien się tym zajmować.
Często homoseksualiści proszą panią o interwencję?
Dość rzadko, częstsze są przypadki molestowania seksualnego kobiet w pracy.
Rzecznik praw obywatelskich zastanawia się, czy homoseksualiści nie powinni mieć prawa do zawierania związków partnerskich.
To jest kwestia politycznego wyboru i trzeba by znaleźć taką większość, która by te przepisy uchwaliła. Tu nie ma dyskryminacji homoseksualistów, bo heteroseksualiści też nie mogą zawierać związków partnerskich.
Mogą zawierać małżeństwa.
Które konstytucja określa jako związek kobiety i mężczyzny, a nie żadnej innej formy relacji międzyludzkich! Więc kiedy pan mnie pyta, czy aby homoseksualiści nie są tu dyskryminowani, to patrząc na przepisy, muszę jasno odpowiedzieć ? nie, nie są.
A pani osobisty pogląd w tej sprawie?
Dlaczego namawia mnie pan do wdawania się w bitwy w sprawach, które do mnie nie należą?
Posłanka Radziszewska może stanąć przed koniecznością głosowania nad ustawą o związkach partnerskich.
Najpierw musiałabym sprawdzić, czy taka ustawa daje te same prawa parom homo- i heteroseksualnym.
Przyjmijmy, że tak. Co wtedy?
To się będę zastanawiać.
A dziś nie ma pani poglądu? Nie wierzę.
Oczywiście, że mam. Dwa lata temu chętnie odpowiedziałabym panu na to pytanie, ale dziś, w roli pełnomocnika rządu, urzędnika?
Jest pani politykiem, nie urzędnikiem.
Jestem też etatowym pracownikiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Cały wywiad Roberta Mazurka z Elżbietą Radziszewską na stronach „Rzeczpospolitej”:
Psuję paniom atmosferę
Dodaj komentarz