Przez całe życie chciałem być swój, stadny, nie obcy. A wciąż musiałem coś ukrywać: że byłem w domu dziecka, że ojczym pije, że w domu bieda, że ojciec Egipcjanin mnie olał, że jestem gejem i jeszcze mam HIV. Rozmowa z biznesmenem Karolem El Kashifem.
- Obawiam się konsekwencji biznesowych swego coming outu, ale postanowiłem pro publico bono ostrzec Polaków przed HIV. HIV w Polsce nie ma twarzy. Chcę pokazać na swoim przykładzie, jak niszcząca może być naiwność, jak miłość może człowieka zaślepić.
Od kiedy jesteś zakażony wirusem HIV?
- Już prawie 15 lat. Widząc mnie po raz pierwszy, powiedziałeś, że nie wyglądam na chorego. Jakbyś uważał, że HIV ma jakąś przerażającą twarz, mordę. A HIV to tylko wirus we krwi. Denerwuje mnie ten stereotyp. Nie chcę być twarzą HIV, ale nie chcę już udawać, że mnie nie ma.
Jak się zaraziłeś?
- Oszalałem z miłości. To były inne czasy, 1995 rok, istniał właściwie jeden lek – AZT. Pełna groza. To był czas nietolerancji, chorych przepędzano, szły protestacyjne marsze w różnych miejscowościach, żeby nie budować u nich ośrodków.
Źródło: wyborcza.pl
Dodaj komentarz