- Chcę pokazać tajemniczy kanon sztuki, wydobyć go spod represji, tabu i wstrętu – mówi Paweł Leszkowicz, kurator wystawy poświęconej wątkom homoerotycznym w sztuce w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Na Zachodzie taka wystawa jak „Ars Homo Erotica” nie wzbudziłaby raczej kontrowersji. U nas już były w prawicowej prasie głosy protestu. Jesteśmy skansenem Zachodu?
- Recepcja tej wystawy jest zagadką. Na Zachodzie to jest oczywista część sztuki współczesnej, w pełni zintegrowana z kulturą oficjalną. W Londynie w National Portrait Gallery latem 2009, gdy jest najwięcej turystów, była wystawa „Gay Icons” – fotograficznych portretów słynnych idoli gejów i lesbijek – i nie budziła żadnych kontrowersji. Ale już wystawa „Art and Homosexuality” w 2007 r. Mediolanie została zamknięta, protesty wywołały współczesne wyobrażenia łączące homoerotyzm z Kościołem katolickim. U nas takich wyobrażeń nie będzie.
(…) W Polsce Karol Radziszewski tworzy gejowski akt męski. Z Węgier będzie transgenderowa artystka, jedna z największych gwiazd powojennej sztuki węgierskiej El Kazovskij, która swoją dwoistość wyrażała w performance i malarstwie. Będą artyści z Litwy, co dla mnie ma znaczenie polityczne, bo na Litwie w 2009 roku parlament usiłował wprowadzić zakaz informacji na temat homoseksualizmu. To m.in. małżeństwo Paulus i Svajone Stanikas, ich olbrzymia fotografia w ciężkiej ramie – maksymalne zbliżenie na waginę, szokująco naturalistyczne i niesamowicie inne. Oni reprezentowali Litwę na Biennale w Wenecji.
Paweł Leszkowicz, krytyk i historyk sztuki, wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, autor książki „Helen Chadwick. Ikonografia podmiotowości”, wystaw „Miłość i demokracja” (2005) i „Vogue” o związkach mody męskiej i sztuki (2009), obie w CSW Łaźnia w Gdańsku.
Z Pawłem Leszkowiczem rozmawia Dorota Jarecka:
WYBORCZA.PL: Na trzy miesiące polubić męskie ciało
Źródło: Gazeta Wyborcza
