Pani prezydent dano dziewięć dni na decyzję. A w dziesiątym dniu organizatorzy zadzwonili i zagrozili, że jeśli pani prezydent nie da patronatu, to wypuszczą oświadczenie do prasy, do jury konkursu Europejska Stolica Kultury 2016, do prezydentów miast w Europie, że miasto z nimi nie współpracuje.
?Gazeta?: Idzie pani na paradę?
Karolina Malczyk-Rokicińska: Nie wybieram się. Wezmę udział w debacie okołoparadowej: „Czy Warszawa jest homo-friendly” i konferencji OPZZ dotyczącej praw pracowniczych, pozytywnych relacji w pracy w kontekście osób homoseksualnych. Za poprzedniej kadencji nie byłoby to możliwe.
A Warszawa jest homo-friendly?
- Uważam, że tak. Nie słyszałam, by moi znajomi homoseksualiści mieli trudności w życiu w Warszawie. Przeciwnie, powiedzieli, że przyjechali z mniejszych miejscowości właśnie dlatego, że tu czują się dobrze.
Nie myśli pani, że pełnomocniczce ds. równego traktowania wypadałoby pójść na paradę, zwłaszcza że nie będzie na niej pani prezydent?
- Jest u nas taka zasada, że pracownicy urzędu – jako przedstawiciele miasta – nie uczestniczą w marszach czy paradach. Wyjątkiem są uroczystości związane z ważnymi dla kraju datami.
Prywatnie mogłaby pani pójść?
- Wolę inne formy działania niż paradowanie. Jestem za tym, by wszyscy byli równo traktowani, mieli równe prawa, które są zagwarantowane w konstytucji. Jednak rozmawiając z organizacjami, zachęcałam je nie do parad, ale do innych działań. Takich, które pozwalają poznać drugiego człowieka. Mam też swoje osobiste plany na ten dzień.
A była pani kiedyś w Polsce albo za granicą na takiej Paradzie Równości?
- Nie byłam, nie czuję potrzeby.
Przeczytaj cały wywiad na gazeta.pl:
Przedstawicielka ratusza: Na paradę się nie wybieram
Dodaj komentarz