Homoseksualne związki partnerskie nie są najważniejszym problemem dla Polski. Znacznie istotniejsze jest uporządkowanie służby zdrowia i zapewnienie dobrej edukacji dzieciom – mówi popularny polityk w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim.
(…)
Czyli chciałby Pan uznania w Polsce małżeństw homoseksualnych?
Chciałbym, aby w naszym kraju każdy obywatel był traktowany przez państwo tak samo. By miał równe szanse i możliwości rozwoju.
Związki homoseksualne powinny być nazywane małżeństwami?
Mamy znacznie więcej problemów. Związki homoseksualne stają się tematem numer jeden, gdy nie chcemy rozmawiać o rzeczach najważniejszych. Związki partnerskie są potrzebne.
Ale powinny się nazywać małżeństwami czy nie?
Związki partnerskie umożliwiające wspólne opodatkowanie, dziedziczenie, możliwość pomocy w chorobie powinny być usankcjonowane prawnie. Część Polaków w tym zakresie nie jest traktowanych równo.
Czyli nie małżeństwa, ale związki partnerskie?
Wszyscy Polacy muszą być traktowani równo.
No dobra, jednak nie małżeństwa.
(uśmiech)
Jak Pan przekonuje 65-letnich wyborców lewicy, np. z Sosnowca, że związki homoseksualne powinny być usankcjonowane prawnie?
Byłem w Sosnowcu trzy tygodnie temu. Wyborcy chcieli rozmawiać o tolerancji, równouprawnieniu, równym podziale dóbr publicznych i równych szansach. Lewica musi sprawiedliwie dzielić dobrobyt, a nie biedę. Dyskusja była niezwykle ożywiona. Pan uporczywie pyta o małżeństwa homoseksualne, a ja uporczywie odpowiadam, że mamy mnóstwo innych problemów, które musimy rozwiązać z poczuciem wrażliwości i sprawiedliwości społecznej.
Ale europejska lewica jak mantrę powtarza zdanie o małżeństwach homoseksualnych.
Pan słyszy tylko jedno zdanie powtarzane przez lewicę? Proszę posłuchać o jeszcze innych rozwiązaniach.
To było najgłośniejsze hasło hiszpańskich socjalistów. Dzięki temu wygrali wybory.
(…)
Czyli nie chce Pan iść w ślady Zapatero?
W Hiszpanii Kościół wspierał reżim gen. Franco, u nas bronił on praw człowieka. Nigdy w Polsce nie będzie wobec Kościoła tak złych emocji jak w Hiszpanii. Takie porównanie jest bezsensowne.
Ale to szef Pana partii chciał ściągać tamte wzorce.
Sztuką budowania nowoczesnego państwa jest korzystanie z doświadczeń wszystkich krajów. Trzeba z tego wyciągać to co najlepsze i odrzucać to co bzdurne.
A koszulkę z Che Guevarą by Pan założył?
Znam jego historię i czytam książki o nim. Mam nawet jedną taką koszulkę. Dostałem w prezencie. Jestem wyluzowanym facetem.
Innych morderców też by Pan nosił na piersiach?
Z Che Guevarą na piersiach do Sejmu bym nie przyszedł. A tak w ogóle to po domu chodzę w koszulce w zwierzątka. Kochające się zwierzątka.
Cały wywiad z posłem Bartoszem Arłukowiczem dostępny na stronach dziennika „Polska”:
Jestem lewicowcem, który szanuje tradycję i nie kopiuje Zapatero
Źródło: polskatimes.pl
Dodaj komentarz