Opinią publiczną w Stanach Zjednoczonych wstrząsnęły w ostatnim czasie wypadki samobójstw młodych gejów. Jednocześnie w stolicy Serbii, Belgradzie, prawicowi bojówkarze zaatakowali gejowską paradę.
Nawet w, znanej dotąd jako tolerancyjnej, Holandii osobom LGBT znowu zdarza się czuć nieprzyjazną atmosferę: na ulicy, w pracy, w szkole. W Polsce głosy za przyznaniem osobom homoseksualnym tych samych praw, które dla heteroseksualistów są rzeczą zrozumiałą samą przez się, wciąż jeszcze bywają kwitowane jako żądanie przywilejów.
A Kościoły? Wiele z nich ukrywa się za zasłoną milczenia albo wręcz dołącza swój głos do homofobicznego chóru. Ks. dr Gregory S. Neal, pastor metodystyczny, proboszcz parafii św. Szczepana w Mesquite w Teksasie oraz założyciel i prowadzący Grace Incarnate Ministries, wygłosił w ubiegłą niedzielę kazanie na ten temat.
Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: “Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!” Na ich widok rzekł do nich: “Idźcie, pokażcie się kapłanom!” A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: “Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. Do niego zaś rzekł: “Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: “Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: “Oto tu jest” albo: “Tam”. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest”.
- Łk 17:11-21
Ktoś przysłał mi kiedyś pewien obrazek komiksowy. Przedstawiał on lamparta, który podszedł do Jezusa, ten zaś spoglądając na niego z góry, powiedział: „uzdrawiam trędowatych” [po ang. gra językowa: leopard – leper].
To lampart, przyjaciele. „Trędowatych… uzdrawiam trędowatych”, powiedział Jezus. A lampart siedzi tam ze łzą w oku.
Jezus uzdrowił dziesięciu trędowatych; dziewięciu odeszło pokazać się kapłanom, a jeden zawrócił. Tego, który zawrócił, nazywa się obcokrajowcem, Samarytaninem – kimś, kto nie zostałby nawet przyjaźnie przywitany pokazując się kapłanom, pomimo że został uleczony z trądu. Zamiast tego ten były trędowaty przyszedł do Jezusa, wychwalając go i zanosząc podziękowania. Dzieci, wyrzutki, obcokrajowcy, ofiary ostracyzmu, odrzuceni… oni wszyscy i wielu więcej to Dzieci Królestwa Bożego. To dotyczy trędowatych, Samarytan, Maksykanów, Kanadyjczyków, demokratów i republikanów oraz heteroseksualistów i homoseksualistów. Jesteśmy wezwani do bycia Dziećmi Bożymi. W istocie, wszyscy jesteśmy nazywani Dziećmi Bożymi.
Co smutne, czasami życiowy magiel zgniata nas na drobne kawałki, czyniąc trudnym wychwalanie Boga i realizowanie wiary w Jezusa Chrystusa. W ostatnich kilku tygodniach zobaczyliśmy jak kilkoro pięknych Dzieci Bożych – sześcioro pięknych Dzieci Bożych – popełniło samobójstwo – wywołaną udręczeniem odpowiedź na to, jak pewne elementy w naszym społeczeństwie maltretowały ich, traktowały ich, atakowały. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o Tylerze Clementim, płakałem; to było tak bezsensowne, tak smutne… to nie musiało się zdarzyć, a jednak zdarzyło się. Tyler był emocjonalnie torturowany, jego koledzy z klasy w college’u wyśmiewali go, został poddany ostracyzmowi i wykluczony. Jako skrzypka uznawano go za utalentowanego, ale ten talent był czasami pomniejszany przez to, o co go podejrzewano. A gdy go odkryto i ujawniono jako młodego geja, coś w nim pękło. Potraktowany jak Samarytanin – jak trędowaty – pozbawiony nadziei, możliwości odwołania się do kogoś, boskiego pocieszenia – jego tragiczną reakcją był skok z mostu – z mostu Jerzego Waszyngtona – w ciemność nocy, do Hudson River, i zakończenie życia. Ból, który doprowadził go do tego nie różni się od trądu Samarytanina i uzdrowienie jest tu rzeczywiście potrzebne. Teraz chcę jednak powiedzieć bardzo jasno: Tyler nie potrzebował uzdrowienia ze swego homoseksualizmu; takim stworzył go Bóg, a Bóg się nie myli. Nie, co było i jest potrzebne to balsam kojący rany, uzdrowienie duszy i jaźni z niszczącego trądu, który nasz społeczeństwo projektuje na homoseksualistów po prostu dlatego, że są gejami. Innymi słowy, to, co potrzebuje uzdrowienia – „uczynienia na nowo całym” – we współczesnym odniesieniu do homoseksualistów, którzy byli dręczeni, piętnowani, poddawani ostracyzmowi i demonizowani, to emocjonalne, duchowe i psychologiczne szkody, uczynione im przez nasze chore społeczeństwo.
Znałem dzieci, młodzież w mojej parafii przez ostatnie dwadzieścia lat, które były wykluczane w szkole, w rodzinie, którym, po tym jak się ujawniły swoim rodzicom, powiedziano: „Tam są drzwi”. Które rozbierano do naga, bito, zamykano w pod prysznicem w szatni do północy. Które musiały uciekać bez ubrania w ciemność nocy i potem starały się wrócić do domu. Znałem dzieci, młodzież, członków mojej parafii, którzy byli wykluczani przez rodzinę, przyjaciół, i tak, nie znoszę tego i obawiam się to powiedzieć, przez Kościół, z powodu tego, do czego przyznali się w odniesieniu do swojej własnej seksualnej orientacji. Czasami gorzej mają nawet ci, których się to tylko podejrzewa. Nigdy nie zapomnę jak poszedłem do domu pewnej rodziny, członków Kościoła, którego byłem pastorem przez ponad dziesięć lat. Mam nadzieję, że słuchają mnie właśnie przez internet. Poszedłem do tego domu, ponieważ ojciec pobił syna prawie do śmierci z powodu samego podejrzenia, że syn był gejem. Mamy chore społeczeństwo, które projektuje na te dzieci, które czyni z nich Samarytan i trędowatych i mówi im: „tam są drzwi”. Są też, rzeczywiście, dzisiaj na ambonach pastorzy, którzy głosili, głoszą i będą głosić, że to wina tej młodzieży. Nonsens.
Zostaliśmy wezwani jako Kościół aby głosić miłość Bożą, miłość Jezusa Chrystusa, miłość i akceptację Jezusa dla wszystkich, dla wszystkich Samarytan, dla wszystkich trędowatych, dla wszystkich, którzy zostali poddani ostracyzmowi przez wspólnotę, przez społeczeństwo; zostaliśmy wezwani aby głosić wszystkim, że „jesteście tu mile widziani, jesteście tu akceptowani, nie ma nikogo, kto nie mógłby przyjść do tego Kościoła i stać się jego członkiem. [reakcja słuchaczy: Amen!] Nie ma nikogo takiego, kogo Bóg nie wzywa do rodziny wiary. Jesteśmy wezwani aby być rękami i nogami i oczami i uszami i ustami Chrystusa, głoszącego miłość Boga do świata. Jesteśmy wezwani aby wyrażać tę miłość i akceptację Jezusa, który spojrzał na tego Samarytanina i powiedział: „twoja wiara cię uzdrowiła”. Nie dla tego, że się zmieniłeś, nie dlatego, że przestałeś być Samarytaninem. Nie! „Twoja wiara cię uzdrowiła”.
Słyszeliśmy i głosiliśmy to dzisiaj w pieśni, którą śpiewaliśmy przed Ewangelią: 3 zwrotka „An Outcast Among Outcasts”.
„Wyrzutek pomiędzy wyrzutkami zakresla na nowo granice.
Słowami „twoja wiara cię zbawiła!”
Krzyżem i świtem zmartwychwstania!
Tak długo wyczekiwane oazy mocy, pokoju i troski, gdzie życie swobodnie rozkwita,
teraz można znależć wszędzie”.
Jesteśmy wezwani do uczynienia Kościoła, Bożej Rodziny, przyjaznym i bezpiecznym miejscem dla wszystkich dzieci, niezależnie od tego, kim są; niezależnie od ich narodowości, języka, pochodzenia etnicznego, koloru skóry, płci czy orientacji seksualnej. Jesteśmy wezwani, aby powitać wszystkie Dzieci Boże w tej rodzinie wiary.
Dziękuję Bogu, że dzisiaj mogę zejść z tej ambony bez obawy, że przesłanie, które wygłosiłem, zaskutkuje telefonem do biskupa czy lokalnego superintendenta. Śmiejecie się, ale byłem pastorem w Kościołach, gdzie tak by się stało. W istocie, byłem pastorem w Kościołach, gdzie tak się działo. Zostałem nawet wyrzucony z jednego z nich za głoszenie inkluzywnej Ewangelii Jezusa. Ale, moi bracia i siostry, nie możemy tłumić ogłaszania Miłości Bożej; nie możemy tłumić ogłaszania Bożej akceptacji; nie możemy tłumić ogłaszania słów powitania, które Bóg kieruje do wszystkich! Musimy być latarnią morską, ogłaszając dobrą nowinę, że Jezus Chrystus umarł za wszystkich, i że wszyscy są mile widziani w rodzinie wiary.
Niech św. Szczepan będzie tym głosem, jasnym, dobrze słyszalnym w tej wspólnocie; niech św. Szczepan będzie Kościołem, który ogłasza, w przeciwieństwie do tych głosów, które słyszeliśmy w mieście przez ostatnie tygodnie, i które słyszeliśmy z Topika Kansas, i skądinąd, że Bóg nienawidzi ludzi. Nie! „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał!” (J 3:16a) Nie ma nienawiści, tylko miłość, akceptacja, pokój na powitanie, wezwanie do zaangażowania się, wezwanie do wiary, wezwanie do przemiany życia, wezwanie do dawania świadectwa Bożej miłości.
Moje siostry i bracia, oto nasze wezwanie. Jesteśmy tymi innymi dziewięcioma trędowatymi, którzy poszli do kapłanów, ponieważ mogli, ponieważ nas skądinąd akceptowano, ponieważ nas skądinąd przyjaźnie witano, i zostaliśmy uzdrowieni i teraz możemy pójść do kapłana i powiedzieć: „zobacz, co dla nas zrobiono, zobacz, co Bóg dla nas zrobił, uzdrawiając nas i przemieniając nas!”. Jesteśmy tymi innymi dziewięcioma trędowatymi. Powitajmy dziesiątego. Powitajmy tego dziesiątego byłego trędowatego w Rodzinie Wiary. W istocie, powitajmy wszystkie Dzieci Boże… w domu.
W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Źródło: Don’t shoot the prophet
Oryginalny tekst kazania: Dr. Gregory S. Neal