Mąż i żona czy mąż i mąż? Jakie związki partnerskie?

Po co gejom i lesbijkom formalne związki? Przecież notariusz wszystko załatwia! – nie ma nic bardziej mylnego niż ta obiegowa opinia. Aby w Polsce wszyscy byli równi wobec prawa, trzeba najpierw rozprawić się z mitami o związkach partnerskich.

 

W niedzielę w białostockiej klubokawiarni Kopiulwak odbyła się kolejna z debat pt. „Jakie związki partnerskie?”. Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich: Yga Kostrzewa z Lambdy, Mariusz Kurc z Kampanii Przeciw Homofobii, Krystian Legierski z Zielonych 2004 oraz Tomasz Szypuła z Kampanii Przeciw Homofobii (jego akurat wczoraj w Białymstoku zabrakło) jeżdżą po kraju i pytają ludzi, jakie rozwiązania akceptują. Obecni w Kopiluwaku w przeważającej mierze młodzi i otwarci białostoczanie (tak homoseksualiści, jak i heteroseksualiści) wskazali na PACS, jako regulację dającą najwięcej wolności. Grupa Inicjatywna zapowiada, że prace nad projektem ustawy trwają i ujrzy on światło dzienne w ciągu najbliższych miesięcy.

- Mit nr 1: Tylko kilka krajów na świecie ma taką „wydumkę” jak legalne związki partnerskie

Polska, w której nie ma żadnych regulacji prawnych tego tematu, na tle Unii Europejskiej jest w mniejszości. Przegoniły nas kraje, z którymi wchodziliśmy do UE – Czechy zalegalizowały związki partnerskie w 2006 r., Węgry – w r. ub. Historia legalnych związków jednopłciowych trwa już od ponad 20 lat – wtedy pierwsze postulaty słychać było z Holandii. Pierwszy kraj, który je zalegalizował, to Dania – w 1989 r. Małżeństwa jednopłciowe zawierane są w takich krajach, jak m.in. Portugalia, Hiszpania, Kanada czy RPA. Nieco karkołomne regulacje przyjął Izrael – tam nie ma innych małżeństw niż heteroseksualne i religijne, ale śluby obywateli tego kraju zawarte poza jego granicami, państwo respektuje.

- Mit nr 2: Małżeństwo i związek partnerski to jedno i to samo. Po co mnożyć byty?

Różnice są, i nie chodzi tylko ceremonię z białym welonem. Mąż i żona, składając oświadczenie woli – uroczyste ślubowanie przed urzędnikiem USC – zyskują pakiet praw i obowiązków. Rozwiązanie małżeństwa następuje poprzez śmierć, unieważnienie lub rozwód. Ten ostatni nie zależy od ich woli, ale od decyzji sądu, który bada, czy wszystkie więzi wygasły (dopytując nawet o pożycie seksualne). Może odmówić rozwodu jeśli godzi on w dobro małoletniego dziecka lub zasady współżycia społecznego (np. jedno z małżonków jest poważnie chore). Jednym słowem: rozwieść się trudno.

W związku partnerskim zyskuje się mniejszy pakiet praw i obowiązków, w zależności od regulacji prawnej przyjętej w danym kraju (np. w Finlandii nie noszą wspólnego nazwiska, a w większości przypadków nie jest możliwa adopcja dzieci i nie zmienia się stan cywilny). Za to łatwiej się rozstać: poprzez zgodne oświadczenie woli obu stron, albo jedna strona wypowiada drugiej związek na piśmie (dostarczając osobiście lub pocztą) i po 3 miesiącach prawa i obowiązki wygasają.

Kolejną regulacją jest francuski superpatent – tzw. PACS. Jest to po prostu umowa między dwoma dorosłymi osobami, nawet nie pozostającymi w związku emocjonalnym. Np. PACS mogą zawrzeć dwie staruszki – sąsiadki, które umawiają się, że żyją ze swoich emerytur, bo tak jest im lżej, a gdy jedna zachoruje, druga się nią opiekuje. Rozwiązanie PACS następuje tak samo jak związku partnerskiego. W ciągu 10 lat funkcjonowania PACS zawarło go około pół miliona osób.

- Mit nr 3: Homoseksualiści nie są w Polsce dyskryminowani

Jedyny zapis prawny dotyczący „orientacji seksualnej” znalazł się w naszym kodeksie pracy i dotyczy zakazu dyskryminowania z tego tytułu. Nie trafił tam dlatego, że ustawodawcy tak bardzo zależało na równości wobec prawa wszystkich obywateli, wymogła to na nas Unia. Dzięki temu zapisowi można poskarżyć się do sądu na szykany i to na pracodawcy spoczywać będzie obowiązek udowodnienia, że zrobił wszystko, by do nich nie doszło.

Znane są różne przypadki nierównego traktowania, np.: pary lesbijek z Gdańska, której odmówiono wspólnego rozliczenia z fiskusem; geja spod Szczecina tak szykanowanego przez sąsiadkę, że aż sprawę skierował do sądu; mężczyzny, który po śmierci swego partnera został wyrzucony z mieszkania komunalnego wynajmowanego przez zmarłego. Albo z innej beczki: Państwo czasem respektuje związki homoseksualne, gdy jest mu to na rękę, np. opieka społeczna z Chorzowa odmówiła wsparcia choremu homoseksualiście, bo przyjęła, że jego dochody wspólnie z partnerem przekraczają limit.

- Mit nr 4: Po co gejom i lesbijkom formalne związki? Przecież wszystko mogą osiągnąć dzięki zapisom notarialnym

Ano nie wszystko. Nie mogą dowiadywać się o stan zdrowia najbliższej osoby przebywającej w szpitalu; nie mogą decydować o poważnych zabiegach (jeśli partner jest nieprzytomny). Jeśli nie ma testamentu, nie mogą dziedziczyć. Owszem, testament rozwiązuje te problemy, ale nie do końca. Partner musi bowiem zapłacić najwyższy podatek – 20 proc. (nie 0 proc. – jak małżonek). Wyobraźmy sobie, że 20 lat temu para homoseksualna wspólnie wybudowała dom, warty dziś – powiedzmy – 500 tys. zł, a w chwili śmierci jednego z partnerów druga osoba musi zapłacić 100 tys. zł podatku, by zatrzymać nieruchomość zapisaną jej w testamencie… To jest jawna niesprawiedliwość. Poza tym, by załatwiać za siebie różne formalności na poczcie czy w innych urzędach, potrzebne sa różnego rodzaju pełnomocnictwa – nie ma uniwersalnego druku. Nie można korzystać z ubezpieczenia ZUS-owskiego partnera. Adoptować dziecko może tylko małżeństwo albo osoba samotna, podobnie rzecz się ma z leczeniem niepłodności metodą in vitro.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok


FRA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Walking Tour of Warsaw