Fucking Polak wraca do kraju

Damski bokser, skandalista, wróg gejów i sportowych dziennikarek, a przy tym bardzo dobry bramkarz – takiej opinii za granicą dorobił się Arkadiusz Onyszko. Po jedenastu latach dwukrotny reprezentant Polski wraca do ekstraklasy. Z Odrą Wodzisław podpisał kontrakt do końca sezonu. Polskie środowiska homoseksualne już wypowiedziały mu wojnę.

 

Onyszko zyskał sławę dzięki książce „Fucking Polak”, którą wydał w Danii pod koniec 2009 r. Przez zawarte w niej kontrowersyjne poglądy, zwłaszcza na temat gejów i duńskiego społeczeństwa, został wyrzucony z klubu FC Midtjylland. Dzięki tej książce stał się prawdziwym celebrytą. Obecnym na czołówkach gazet, zapraszanym do najpopularniejszych talk show. Nie była to jednak dobra sława. Musiał wyjechać z Danii, bo, jak sam mówi, w tym kraju jest już spalony.
 
Onyszko – wielki talent

W Polsce też nie jest postacią anonimową. Zanim wyjechał do Danii w 1998 r. był znany jako rezerwowy zawodnik srebrnej reprezentacji olimpijskiej z Barcelony, rezerwowy bramkarz Legii Warszawa oraz podstawowy Lecha Poznań i Widzewa Łódź.

 

- Arek zawsze był charyzmatyczny. Miał swoje zdanie. Nie bał się go wypowiadać, ale też nam go nie narzucał. Był bardzo pewny siebie. Dokładnie taki, jak powinien być bramkarz – wspomina Onyszkę kolega z reprezentacji olimpijskiej, obecnie trener Zagłębia Lubin, Marek Bajor.

Onyszko urodził się w 1974 r. w Lublinie. Karierę zaczynał w Lubliniance, skąd w wieku 17 lat wyjechał do Zawiszy Bydgoszcz. W ciągu trzech sezonów rozegrał w nim 12 meczów w ekstraklasie. W Polsce kariera Onyszki nie rozwijała się w szaleńczym tempie. Z Zawiszy trafił do Legii, gdzie był rezerwowym. Był też zawodnikiem Polonii Warszawa, Warty Poznań, Lecha i wreszcie Widzewa. Do Łodzi trafił rok, po słynnym sezonie tego klubu w Lidze Mistrzów. W bramce zmienił Macieja Szczęsnego. Z Widze-wem wywalczył piąte miejsce, po czym przeszedł do Viborga.

Koniec sielanki

Początki w Viborgu nie wskazywały, że Onyszko stanie się największym skandalistą duńskie-go sportu. Miał pewne miejsce w składzie, grał dobrze, zbierał pochwały. W 2000 r. wybrano go najlepszym bramkarzem duńskiej ligi.

- O Arku mówiło się i pisało dużo, ale tylko ze względu na dobrą grę. Nie wywoływał skandali. Był bardzo ceniony – wspomina Tomasz Mazurkiewicz, który w tym samym czasie grał w Aarhus GF.

- Po przylocie do Danii zaprzyjaźniłem się z Arkiem. Bardzo mi pomógł. Był koleżeński i sympatyczny. Oczywiście, nigdy nie przebierał w słowach, ale nikomu to wtedy nie przeszkadzało – dodaje Mazurkiewicz.

Życie Onyszki zmieniło się w marcu 2009 r. Grał wówczas w Odense Boldklub. Tuż po meczu z FC Kopenchaga został aresztowany za użycie przemocy i gróźb pod adresem żony.

Duńskie media prześcigały się w ustalaniu nowych faktów. Sprawą zajmowały się prawie codziennie, analizując przygotowania do procesu, wersje wydarzeń obu stron, następnie sam proces i przebieg kary.

„Anna Onyszko powiadomiła policję 22 marca o 12.30. Funkcjonariusze przez kilka godzin badali sytuację. Żona bramkarza zarzuciła mu, że kilka razy została uderzona zarówno otwartą dłonią, jak i pięścią. Do tego była szarpana za włosy i raz kopnięta. Onyszko groził też, że ją zabije” – napisała gazeta B.T.
Bramkarz przyznał, że uderzył żonę i targał ją za włosy, ale nie użył pięści i nie kopał. Grożenie śmiercią miało być spowodowane złością, bez zamiaru wprowadzania słów w czyn. Tak czy inaczej, otrzymał od sądu wyrok trzech miesięcy więzienia, z czego dwa w zawieszeniu. Ostatecznie nie spędził w nim nawet dnia, gdyż sąd zgodził się zmienić karę na areszt domowy.

Onyszce założono na nogę specjalną obrożę, która sygnalizowała policji, czy w danym momencie przebywa w domu. Dzięki temu mógł nadal grać w drużynie FC Midtjylland. Duńskie media kpiły, że dla Onyszki trzeba będzie wyprodukować specjalne getry i buty.

- Prawda jest jednak taka, że nigdy nie grało mi się tak dobrze, jak z tą obrożą na nodze – żartował polski bramkarz.

W rzeczywistości tak wesoło nie było. Skandynawowie są bardzo wyczuleni na punkcie przemocy w rodzinie. Onyszko zaczął cieszyć się złą sławą. Kibice w Danii wyzywali go na każdym meczu, obrzucali drobnymi przedmiotami (od tych wyzwisk wziął się tytuł książki – „Fucking Polak”).

Na domiar złego pobicie żony pogorszyło stosunki Onyszki z 17-letnim dziś synem Damianem, który też jest bramkarzem. Zgłosił nawet chęć gry w młodzieżowej reprezentacji naszego kraju.

- Jestem rozczarowany posta-wą starszego syna. Powiedział policji kilka przykrych rzeczy o mnie, co chyba znaczy, że nie czuje się moim dzieckiem. Nigdy nie spodziewałem się, że mógłby na mnie donosić – powiedział Onyszko.

Jak neandertalczyk

Prawdziwa bomba w życiu Arkadiusza Onyszki wybuchła na początku listopada zeszłego roku. Tydzień przed premierą autobio-grafii „Fucking Polak” duńskie media otrzymały jej fragmenty.

„To prawdziwy pokaz sztucznych ogni w formie wyjątkowo kontrowersyjnych wypowiedzi” – brzmiała jedna z recenzji.

Onyszko zaszokował Duńczyków pisząc m.in.: „Nienawidzę gejów. Naprawdę. To obrzydlistwo. Ich nie da się słuchać, gadają jak dziewczyny. Nie mógłbym siedzieć w ich towarzystwie, patrzeć, jak się całują. To odrażające. Nigdy nie spotkałem piłkarza geja. W futbolu nie powinno być dla nich miejsca. Jeśli statystyki mówią, że w drużynie może być przeciętnie jeden lub dwóch homoseksualistów, to muszą się cholernie dobrze ukrywać, bo nigdy żadnego nie zdemaskowałem”.
„Duńskie dziennikarki sportowe to głupie blondynki. Nie mają pojęcia o sporcie. Zadają bezsensowne pytania. Najbardziej nie lubię, jak próbują nas krytykować”.
„Nie rozumiem, dlaczego Duńczycy podniecają się sukcesami Karoliny Woźniackiej. To Polka, a nie Dunka. I to dzięki polskiej mentalności, sile woli i charakteru osiąga tak wiele”.

Po tej publikacji miarka się przebrała. FC Midtjylland rozwiązał kontrakt z Onyszką.

„Książka poważnie narusza dobre imię naszego klubu. Postawy w niej opisane nie są zgodne z tymi, jakie reprezentuje FC Midtjylland. Nie widzimy innej możliwości, jak zerwanie współpracy z Onyszko ze skutkiem natychmiastowym” – napisał duński klub w oświadczeniu.

Gazety wieszczyły, że to koniec Onyszki w Danii. Wtórowali im bukmacherzy, którzy dawali dziewięciokrotne przebicie przy zakładzie, że jakikolwiek klub w Superlidze odważy się jeszcze zatrudnić Polaka.

Najbardziej znana duńska gazeta „Ekstra Bladet” poświęciła prześmiewczy artykuł Onyszce, opatrzony karykaturą autorstwa tego samego człowieka, który wywołał międzynarodowy skan-dal rysując Mahometa. Onyszkę przedstawił jako neandertalczyka z maczugą w ręku i plastrem na głowie. Ciało było pokryte tatuażami ze najbardziej kontrowersyjnymi cytatami z książki.

„Podobno dobry bramkarz musi być trochę szalony. Jeśli tak, to Onyszko powinien być najlepszy na świecie” – napisał „Ekstra Bladet”.

Wojenna ścieżka z gejami

Onyszko stał się w Danii, kraju o dużej tolerancji dla seksualnych mniejszości, symbolem za-cofanych poglądów. Homoseksualiści byli jego książką oburzeni (nie przeszkodziło jej to w odniesieniu wielkiego sukcesu na rynku). Podczas jednego z talk show, w którym Onyszko wziął udział, przedstawiciel środowiska gejowskiego niespodziewanie wręczył Onyszce kwiaty i pocałował w policzek. – To działo się przed kamerami. Nie mogłem dać mu po głowie – skomentował później bramkarz.

Dziś na alarm biją środowiska gejowskie w Polsce. – Onyszko powinien otrzymać zakaz gry w piłkę w polskich klubach! Chyba że przeprosi za swoje słowa i zaangażuje się w kampanię na rzecz tolerancji. Mam nadzieję, że sprawą zajmie się Ministerstwo Sportu, PZPN i UEFA. Jeśli nie, będzimy protestować – zapowiada Robert Biedroń, działacz Kampanii Przeciw Homofobii.

- Szanuję go za to, że nie boi się wypowiadać swojego zdania. Można się z nim zgadzać lub nie, ale nie można zabronić mu gry w piłkę za to, że ma takie poglądy. Może do więzienia go od razu wsadźmy? – broni kolegi z reprezentacji olimpijskiej trener Marek Bajor.

- Na szczęście mamy w Polsce wolność słowa. Jeśli ktoś ma problem z tym, co mówi Arek, to niech poda go do sądu – wtóruje Bajorowi Mirosław Szymkowiak, kolega Onyszki z czasów gry w Widzewie Łódź.

- Pan Onyszko ma prawo do swoich poglądów, ale jako osoba publiczna nie powinien rozgłaszać ich na lewo i prawo. W ten sposób promuje agresję wobec nas, a na dodatek jest z tego dumny. Mam zamiar zaprosić go na spotkanie naszej grupy. Żeby przekonał się, że nie jesteśmy tacy źli – ripostuje Biedroń.

- Nigdy nie powiedziałem, że homoseksualiści są źli. Tak jak nie mówiłem, że należy ich bić i mordować. W książce chciałem przekazać, że to po prostu nie jest mój świat. I mam prawo wyrazić na ten temat swoją opinię – mówi nam Onyszko.

- Zaproszenia pana Biedronia nie mam zamiaru przyjmować. Nie dlatego, że się boję, czy go lekceważę. Po prostu nie czuję takiej potrzeby – dodaje.

- Opuszczam Danię po jedenastu latach. Wolę wspominać dziesięć lat dobrej gry, niż ostatni rok, gdy zrobiło się wokół mnie zamieszanie. Myślę, że trochę w tym kraju osiągnąłem. Nie jest łatwo tam zaistnieć. Ludzie są strasznie zadufani. Mnie udało się odnieść sukces – mówi.

W niedzielę Onyszko po raz pierwszy pojawi się na zgrupowaniu Odry. Ściągnięty na pół roku otrzymał jedno zadanie – pomóc klubowi z Wodzisławia utrzymać się w ekstraklasie.

- Nie ukrywam, że z Odry chcę jeszcze ruszyć gdzieś w Europę. Mam nadzieję, że dobrą grą pomogę utrzymać się temu klubowi i pokazać się menedżerom. Przyjeżdżam do Polski grać w pił-kę. Gdy przekroczę granicę, proszę mnie już więcej nie pytać o moją książkę, homoseksualistów ani sprawy rodzinne – zaznaczył na zakończenie Onyszko.

Źródło: Polska The Times Dziennik Zachodni
Onyszko wraca do Polski – geje wypowiadają mu wojnę


FRA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Walking Tour of Warsaw