W Polsce nadal jedyną możliwą formą zalegalizowania związku jest małżeństwo kobiety i mężczyzny, ale życie wyprzedza prawo i kościelny nakaz.
(…)To paradoks, ale dziś seksualne kluby coraz liczniej odwiedzane są przez osoby heteroseksualne, a homoseksualiści tworzą jak najbardziej tradycyjne, monogamiczne, domowe pary.
– Nigdy nie widziałem w środowisku tylu par co dzisiaj. W moim bloku żyją trzy, a właśnie wprowadza się czwarta – opowiada Konrad, warszawski dziennikarz. – Tego kiedyś nie było. Geje i lesbijki obawiali się mieszkać razem czy nawet chodzić razem na zakupy, wybierać płatki śniadaniowe w supermarkecie, bo otoczenie mogło reagować różnie. Dziś właściwie nie reaguje. A osoby homoseksualne są coraz bardziej świadome swoich praw.
Nadal nie mają żadnej możliwości zarejestrowania związku poza ślubami humanistycznymi, które jednak nie niosą ze sobą żadnych prawnych konsekwencji, ale wzrost społecznej tolerancji widoczny jest gołym okiem. To efekt zmian kulturowych, które dokonały się w zachodnim świecie, a na które Polska nie jest całkiem impregnowana, choć zdecydowanie bardziej oporna. Rolę przyspieszaczy mogło spełnić kilka czynników. Wbrew pozorom, jednym z nich była IV RP, która pokazała tak paskudne oblicze homofobii, że dziś wstyd się do niej przyznawać. Ogromną siłę rażenia miały takie wydarzenia jak coming out znanego i lubianego Tomasza Raczka. Na to nakłada się praca u podstaw, jaką prowadzi młode pokolenie. Geje i lesbijki nie chcą żyć w hipokryzji, dokonują swoich małych, domowych coming outów, a ze wszystkich badań wynika, że ci, którzy znają osobiście osobę homoseksualną, są bardziej otwarci i tolerancyjni. Gej to dla nich już nie demoniczny facet, który pląsa w stringach na paradzie, ale kuzyn, wnuczek, syn, przyjaciel.
Dla Konrada ostatnim i najtrudniejszym coming outem była rozmowa z 14-letnią córką (ma w życiorysie heteroseksualny związek, który rozpadł się przed laty). – Powiedziałem jej ze ściśniętym gardłem, a ona wzruszyła ramionami i stwierdziła, że od dawna się tego domyślała – opowiada. – W jej kontaktach z moim partnerem na razie trochę zgrzyta, ale nie dlatego, że jest gejem. Jej mama związała się z dość apodyktycznym facetem i córka obawia się, że oto pojawił się jeszcze trzeci tatuś, który będzie jej mógł coś kazać.
Cały artykuł Joanny Podgórskiej na stronach Polityki (polityka.pl):
Młodzi wolą wolne związki
Dwa + luz