Jeden z moich przyjaciół wrócił niedawno z Polski i z ogromnym przejęciem opowiadał mi o chrzcinach syna swego kuzyna. Po raz pierwszy w życiu został ojcem chrzestnym i zamierza bardzo solidnie wywiązywać się ze swoich obowiązków.
Kilka miesięcy temu byłam na jego ślubie. Takim typowo angielskim: na przyjęciu szampan lał się strumieniami, a panie miały eleganckie, wielkie kapelusze. W przeddzień uroczystości wszystko odbyło się też tradycyjnie: ogromne nerwy, zrywanie w ostatnim momencie wieloletnich zaręczyn, rzucanie obrączkami i wyzwiskami. ?Ja z tobą do urzędu nie pojadę!?. Obydwie strony trzeba było uspokajać i przywoływać do porządku. W rezultacie ceremonia odbyła się bez zakłóceń. I wszyscy byli szczęśliwi. A teraz został ojcem chrzestnym…
Religijny gej
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mój przyjaciel jest gejem i ślub był gejowski. Decyzja jego kuzyna, który również jest moim przyjacielem, nieco mnie zaskoczyła, a więc przy najbliższej rozmowie telefonicznej spytałam, skąd taki wybór. I otrzymałam najbardziej zaskakującą odpowiedź.
? To będzie idealny ojciec chrzestny. Przecież wiesz, jak rozpieszcza naszą starszą córkę. A teraz wiem, że nie będzie szczędził pieniędzy na chrześniaka. Może w przyszłości zaprosi go do Londynu… Może sfinansuje naukę angielskiego, a potem studia… ? rozmarzył się szczęśliwy ojciec i bardziej dokładnie wyjaśniał powody swojej decyzji.
Otóż mój przyjaciel i jego angielski partner są dobrze sytuowani. Jeden pracuje w firmie reklamowej, a drugi w galerii. Mają więc dobry gust, co widać po tym, jak się ubierają i jak urządzony jest ich dom. Mają zresztą dwa domy: niezbyt duże mieszkanie w Londynie w dobrej dzielnicy, blisko Notting Hill oraz typowo angielski cottage w pobliżu Brighton. Ich związek jest trwały: przed ślubem mieszkali razem przez kilka lat, czego nie można powiedzieć o wielu heteroseksulanych małżeństwach zawieranych w Polsce w kościele, z ogromną pompą, po to tylko, by któraś ze stron wystąpiła o rozwód tuż po spłaceniu długów zaciągniętych na huczne wesele. Dzieci nie będzie, a więc jest szansa, że nie tylko zaprosi w przyszłości chrześniaka do Londynu, ale jeszcze uczyni go swoim spadkobiercą.
Rzeczywiście, komu innemu mógłby zostawić to, czego się dorobił od przyjazdu przed trzydziestu laty do Wielkiej Brytanii? Jego partner jest o dziesięć lat starszy i już sporządził testament na rzecz mego przyjaciela. Nie chce, aby potem były jakieś wątpliwości i rodzina się czegoś domagała, bo ? jak mówi ? związek z moim przyjacielem jest najlepszą rzeczą, jaka mu się w życiu przytrafiła. Byłam dość zdumiona tokiem rozumowania mego rozmówcy, choć nie mogłam odmówić mu racji. Mój gejowski przyjaciel uwielbia dzieci i przy tym jest praktykującym chrześcijaninem, nie w Kościele katolickim, ale anglikańskim, gdzie urządzane są specjalne nabożeństwa dla gejów.
? Jego religijność ? tłumaczył mi dalekowzroczny tatuś ? jest bardziej autentyczna niż tych, którzy latają do kościoła w Polsce co niedziela. A z drugiej strony nie jest katolickim bigotem, jakich nie brak w naszej miejscowości i mam pewność, że będzie uczył mego syna tolerancji, przede wszystkim wobec tych, którzy są w mniejszości ? ciągnął dalej.
U nas wszystko da się załatwić
Obydwaj pochodzą z małej miejscowości. Mój gejowski przyjaciel był typowym odmieńcem. Rodzice, wiejscy nauczyciele, z ulgą przyjęli jego decyzję o emigracji. W takich małych społecznościach na nauczycieli się patrzy, a gejów, przynajmniej w owym czasie, wytykano palcami. Ich autorytet był zagrożony. Zresztą on sam nie czuł się dobrze w tym polskim zaścianku. Kilka razy pobili go ?nieznani sprawcy?, a jego stroje i farbowane włosy wywoływały agresję słowną. On zresztą lubił prowokować, nie tylko strojem, ale głośnym przyznawaniem się do tego, że jest gejem. Gdy ktoś pytał, dlaczego zdecydował się opuścić Polskę, odpowiadał: ?W naszej miejscowości było nas dwóch. A mnie się ten drugi nie podobał.? W Londynie poczuł się od razu u siebie. Tu nikt nie oglądał się za nim na ulicy. Tu nie musiał prowokować i szukać na siłę akceptacji dla swej odmienności. I przestał obnosić się ze swoją orientacją seksualną, a jego stroje stały się stonowane.
Dalej jednak to trzymanie do chrztu polskiego dziecka na polskiej prowincji wydawało mi się dość dziwnym przedsięwzięciem, więc drążyłam dalej. ? A co ze spowiedzią? Czy ksiądz dał mu rozgrzeszenie? ? i znowu dostałam odpowiedź, jakiej się nie spodziewałam. ? Nie było żadnej spowiedzi. U nas wszystko da się załatwić, a obecny proboszcz to uczeń jego matki. Dał odpowiednią karteczkę.
Wreszcie poruszyłam najbardziej kontrowersyjną sprawę. ? A czy nie boisz się, że gdy twój syn podrośnie, to ojciec chrzestny go uwiedzie?
? Chyba żartujesz ? padła odpowiedź. ? On jest gejem, a nie pedofilem. Pedofile, wbrew temu, co starają się wmówić niektórzy politycy, to przede wszystkim faceci wkładający rękę pod spódnice młodym dziewczynom.
I w tym także musiałam przyznać rację. Z tej rozmowy zrozumiałam też jedno: polskie społeczeństwo zmieniło się i pomimo prowadzonej przez niektórych polityków kampanii antygejowskiej stało się bardziej tolerancyjne. Przynajmniej w tym zakresie.
Katarzyna Bzowska
Artykuł pochodzi ze strony Goniec.com: http://www.goniec.com
Adres www do tego artykułu: http://www.magazyn.goniec.com/artykul/307_idealny_ojciec_chrzestny.html
Dziękujemy redakcji Goniec.com za możliwość przedruku artykułu.