Tzw. aktywiści gejowscy, którzy na różne sposoby propagują homoseksualną ideologię, stanowią realne zagrożenie dla ludzkiej cywilizacji. Ich ideologia w maskach retoryki walki o prawa człowieka stosuje różne chwyty propagandowe, aby coraz bardziej wnikać w społeczeństwo.
Takiej ideologii trzeba się przeciwstawić! – pisze na swoich stronach serwis Fundacji Opoka. Aktywiści to jedna z trzech grup, na jakie podzielił osoby homoseksualne autor artykułu „Homoideologia rozmiękcza mózgi”. Kolejną grupę stanowią stanowią osoby homoseksualne, które nie obnoszą się ze swoją seksualnością, nie uczestniczą w gejowskich paradach, ale oczekują, że nikt nie będzie się wtrącał w to, co robią w swoim mieszkaniu, z kim chodzą do kina lub na zakupy. I w końcu trzecia grupa – należą do niej ci, którzy sami uważają swój homoseksualizm za jakieś zaburzenie i nie chcą prowadzić homoseksualnej aktywności. Wybierają wstrzemięźliwość seksualną lub podejmują taką czy inną terapię, aby wyleczyć się z homoseksualnych tendencji. Do tej ostatniej grupy należą katolicy borykający się z własną homo-seksualnością, którzy chcą pozostać wiernymi nauce Chrystusa i Kościoła.
Jak można się domyślać, aktywiści raczej nie mają szans, by przestąpić próg bram raju, których ostatnio strzeże emerytowany kardynał z Meksyku, wyręczając w tym św. Piotra. Stoją oni w pierwszym szeregu tego, co można byłoby określić lewacką rewolucją kulturową, która na swych sztandarach wypisała takie hasła jak: aborcja bez ograniczeń, eutanazja, małżeństwa i adopcja dla homoseksualistów, wyrzucenie krzyży i innych symboli religijnych z przestrzeni publicznej itp. – czytamy w artykule.
Pozostałe grupy zasługują według autora na tolerancję i wsparcie, jeśli go oczekują, więc pewnie mają jeszcze szanse, że nie dosięgnie ich ogień piekelny.
Nieciekawie zatem przedstawia się przyszłość duszyczek Roberta Biedronia czy Kazimiery Szczuki, którym oberwało się z kolei na łamach Naszego Dziennika, w związku ich udziałem na Festiwalu Praw Człowieka. Robert Biedroń z Kampanii Przeciw Homofobii, przekonywał młodzież o konieczności poszanowania praw par homoseksualnych do zawierania związków partnerskich i adopcji dzieci, zaś Kazimiera Szczuka, feministka i publicystka „Gazety Wyborczej”, mówiła o prawach kobiet w kontekście prawa do aborcji.
Zdaniem dr. Wiesława Poleszaka z Zakładu Psychoprofilaktyki i Pomocy Psychologicznej Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji w Lublinie i nadwornego komentatora mediów ojca Rydzyka, mówienie o tolerancji jest tylko pretekstem i tak naprawdę chodzi tu o propagowanie rozwiązłości i demoralizację młodzieży. – Mamy tu typowy przykład wykorzystywania młodzieńczego buntu do kreowania pewnej ideologii rozwiązłości i śmierci. Mówi się tu o prawach człowieka, ale czy jest tym aborcja, która jest zaprzeczeniem podstawowych praw człowieka? Czy ktoś tu nie uprawia swoistej demagogii? – dywaguje Poleszak.
W dzisiejszych czasach można zauważyć wiele zapożyczeń z czasów przeszłych, nawet ze średnowiecza. Ale zapożyczać, a tkwić mentalnie w tamtym okresie, to dwie zupełnie odmienne kwestie.
(qc)